Ogłoszenie Ogłoszenie Module
Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.
wczasy Sozopol Tytuł strony Module
Przenieś Usuń Przerwany

Zobacz także Zobacz także Module
Przerwany

Porównaj oferty biur podróży na wakacje i wczasy Bulgaria, wybierz ekskluzywny pakiet z wszystkim w cenie all inclusive. Atrakcyjne i tanie oferty wyjazdów last minute. Zanim wybierzesz się na wakacje przeczytaj opinie o apartamentach i hotelach.Zobacz oferty na lato 2014 firstminute do 35% taniej.
X
Szczegóły rozmowy Module
Przerwany
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • wczasy Sozopol

    czy wrocił ktoś z tegorocznych wczasów w Sozopolu ?

  • #2
    ~Mira napisał(a):

    > czy wrocił ktoś z tegorocznych wczasów w Sozopolu ?


    Byłem widziałem polecam jest super szczególnie jak jest dobra ekipa heheh przynajmniej podróż mi bardzo szybko minęła

    Komentarz


    • #3
      Ile płaci się za wynajęcie lezaka i parasola ?

      Komentarz


      • #4
        parasol - 4 lewa, nie wnikalismy czy to za 2 osoby nam liczyli, czy za parasol

        Komentarz


        • #5
          nie wiem tam wszyscy raczej mieli swoje

          Komentarz


          • #6
            parasol 4 lewa i lezak tak sAMO bylam wrocilam było super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

            Komentarz


            • #7
              mam pytanie czy radzicie jechać w ciemno do sozopola,w sierpniu jedziemy na 2 tyg,łatwo o kwaterę?

              Komentarz


              • #8
                tak szczerze polecam jechać w ciemno . Ja byłam już w Sozopolu 5 razy w tym 4 razy w ciemno własnymi samochadami . łatwo jest o tanie i dobre kwatery a jeszcze łatwiej o pokoj w hotelach ale wystarczy chodzic od domku do domku i pytać , oni także sami zapraszają , są wywieszki .

                Komentarz


                • #9
                  Już po raz drugi byłem w Sozopolu w Bułgarii. Daleko, rzeczywiście, daleko, ale chyba będę jeździł tam, co roku. Jeśli chodzi o wypoczynek, a nie zwiedzanie zabytków, to Bułgaria jest chyba najlepszym miejscem na zrealizowanie tego właśnie "zapotrzebowania".
                  Mieszkaliśmy 6 minut od plaży w zespole trzech pięknych architektonicznie domów. Pokoje DUŻE (piszę wielką literą żeby podkreślić ten fakt) dużo przestrzeni, a nie tak, że aby otworzyć szafę to jedna osoba musi usiąść na łóżku itd. Znamy wszyscy ciasnotę pokoików, i znamy właścicieli, którzy chcą oszczędzać na wszystkim i zarabiać na każdym metrze. Wszyscy, którzy po raz pierwszy wchodzili do tych pokoi mówili:, ale przestrzeń! Pokoje są wyposażone w klimatyzację, co jest w warunkach bułgarskiego lata konieczne, mikrofalówkę, lodówkę, telewizor z grami dla dzieci itd. No oczywiście łazienka itd. itd. Parking monitorowany, klima itd. wszystko w cenie. Nie płaci się dodatkowo za nic!. W Barku piwo po 4zł więc w normie. Znajomi znaleźli tańszy nocleg w starym Sozopolu, wrócili za dwa dni, ciasno, wokół zabudowane domu, do plaży daleko, i bez klimatyzacji, wytrzymali dwa dni. Jadąc tak daleko trzeba wypocząć.. a nie wymordować się.
                  Jeżeli oddasz klucz na recepcję, przychodzi pani i sprząta, wymienia ręczniki itd. jeśli nie oddasz klucza, nie przeszkadzają. Cicho i spokojnie. Nie chcesz iść nad morze 6 minut? To zostajesz. Masz do dyspozycji dwa baseny: jeden chyba od 90cm do 120cm, a drugi od 120cm do 160 cm (chyba tak o ile dobrze pamiętam) Baseny są na tyle fajne że moje dzieci nie chciały chodzić nad morze, i musieliśmy je naprawdę wyciągać na siłę. Strona internetowa tego miejsca to: www.sozopol-pearls.com
                  jeśli ktoś chciałby zdobyć zniżkę 10% to niech napiszę do mnie starelisty@poczta.onet.pl
                  powiem co trzeba zrobić, TO DZIAŁA !!!

                  Albo można po prostu wpisać w google : Sozopol pearls i tam wyskoczy nam to miejsce. Strona jest także po polsku.
                  Plaża leży jak wspomniałem 6min od ośrodka. Jest to ?mała, nasza plaża? położona na południe (obok) głównej miejskiej plaży, na której jest duży tłok. Na plaży jest ratownik, barek, prysznice ( trochę prymitywne, ale po wyjściu ze słonego morza spokojnie można się wykapać), wypożyczalnia plastikowych leżaków, słomiane parasole. Można wziąć swój parasol.
                  Woda czysta, przeźroczysta. Dlatego koniecznie trzeba wziąć!!! płetwy, rurkę i okulary, na prawo od miejsca do pływania są ?rafy? podwodne skały porośnięte roślinami morskimi wśród których pływają różne ryby, widok wspaniały, frajda super.
                  Jeśli chodzi o stołowanie się, to 10min od plaży jest ?główny deptak?, przy którym są różne bary, restauracje, pizzerie itd itd (kebaby itd wszystkiego nie wymienię) Ceny przy tym głównym deptaku są w miarę, w miarę, ale lepiej zboczyć kilkadziesiąt metrów w prawo, albo w lewo i jest przytulniej i taniej.
                  Przy głównym deptaku ( jaki tam z niego deptak ) w restauracjach jest muzyka ?na żywo? . Śpiewają bułgarskie ?piosenkarki:, i ?piosenkarze? taki folklor. Tańczą, przedstawiają jakieś scenki rodzajowe itd. Warto tam wstąpić na jeden wieczór, ale trzeba pamiętać, że trzeba tam przyjść nie za bardzo głodnym!!! Ludzi jest dużo, więc na realizację zamówienia w ?godzinach szczytu? trzeba czekać nawet 45min co jest przerażające, żeby chociaż piwo wcześniej podali !!! Przecież nie trzeba go przyrządzać. ja chodziłem do kilku restauracji, jedną z najtańszych, i myślę, że z przyzwoitszych jest tak zwana ?żółta restauracja? ( tak ją nazwaliśmy). Stoi na skrzyżowaniu ulic Odessa Str. i Republikanska Str. O mam zdjęcie, a więc nazywa się to miejsce Bistro Milena ( pisane oczywiście ?bułgarskimi stołeczkami?). Dla lepszej orientacji: leży tuż obok miejskiego boiska piłkarskiego.
                  Na większe zakupy chodziliśmy ?na bazary? na przeciw Polikliniki, tam gdzie rozpoczyna się stara część Sozopola, zaraz przy wejściu na ten główny ciąg przedzielony drzewami i kwiatami i trawnikiem, to idąc w lewo zejdziemy ( ok 30m) na placyk ze sklepikami. Sklepiki rzeczywiście jak w ?ciężkiej komunie?. Odrapane, brzydkie magazyny. Ale można tam kupić i jedzenie, oraz napoje, również alkoholowe. Duży wybór i dość przystępne ceny. Aha dużo owoców, stosunkowo tanich. Idąc dalej w stronę starego Sozopola ( na wschód) ta ulicą przedzieloną drzewami, kwiatami itd., dochodzimy do miejsca gdzie nie mogą wjeżdżać samochody. Stoją tu policjanci non stop. Idąc dalej, po lewej stronie mijamy mały amfiteatr, gdzie występują artyści, mali i duzi. idąc w prawą stronę dojdziemy do placyku na którym mogą się bawić dzieci, idąc w lewo dojdziemy do portu. Idąc w prawo dojdziemy do morza a potem w lewo, będziemy szli obok uroczych restauracji wciśniętych między morzem a starymi zabytkowymi zabudowaniami. Super klimaty. Siedzi się przy stole, na wysokiej skale a w dole szumi morze.
                  Hm, co jeszcze. Jeśli wybieracie się samochodem to spokojne, już nie kradną tak aut, jak wcześniej, oni też byli w Niemczech i poprzywozili sobie trochę aut, więc spoko. Jedzie się do Sozopola autem bez problemu, oczywiście jest problem: daleko !!!. Daleko, ale ja i tak tam pojadę trzeci raz, wypoczynek super. Ja jadę zawsze przez Cieszyn, kupujemy winetke tylko na autostrady Słowackie, mimo iż jesteśmy w Czechach, to tam nie jeździmy po autostradach, więc nie dajmy się wrobić. (Aha gdybym zapomniał, potrzebna jest w Serbii ?Zielona karta? ubezpieczenie na auto !!! I Paszport w Serbii, ona nie jest w Unii.) Przez Słowację jedziemy autostradą do Bratysławy, 130 na godzinę, więc się jedzie szybko. Nie ma tłoku, jedzie się spokojnie. Z Bratysławy jedziemy w kierunku Budapesztu, jest to bardzo dobrze oznakowane. Jeśli jedziemy samochodem na gaz, to jakieś 30 km przed Bratysławą jest stacja z gazem. Jeśli nie trafimy na nią, to trzeba w Bratysławie, skręcić z głównej drogi na jakąś stację i zatankować, na Węgrzech bardzo ciężko trafić na stację z gazem !!! przy głównej autostradzie, i trzeba zjeżdżać do miasteczek po trasie !!!
                  Na Węgrzech trzeba kupić winetke (taki druczek, a nie naklejkę na szybę). Na tym przejściu jeśli będzie duża kolejka ( a w dniach ?wakacyjnego szczytu? może być duża), to przejdźmy do budyneczków po lewej stronie, tam też są winety !!! a ja stałem 25 min w długiej kolejce uff. Przed zakupieniem trzeba dobrze wyliczyć czy chce się na jeden tydzień, czy na miesiąc itd, oraz trzeba mieć przy sobie dowód rejestracyjny samochodu, w tym rachuneczku wpisuje się jego numery rejestracyjne.
                  Potem jedziemy autostrada do Szeged, i na przejście graniczne z Serbią. Tu możemy trafić różnie, najgorzej jest chyba w soboty wtedy Turcy z Niemiec ?jadą karawanami? i stoi się w kolejce nawet dwie albo i cztery godziny !!!, Mi się udawało 15 minut więc mam miłe wspomnienia, w ubiegłym roku ( 2008) wracając stałem chyba 6 godzin !!!
                  Gdy przejedziemy przez granice, to na pierwszej stacji można wymienić euro na ich walute, w tym roku na tej stacji mieli najlepszy przelicznik. Ja myślałem że gdzieś dalej będzie lepszy, przeliczyłem się. Gaz do samochodów, jest praktycznie na każdej stacji. Jadąc przez Serbię płacimy za autostrady: na początku płacimy 4 euro, potem 3 euro, a potem jadąc do Niszu 8 euro. I to tyle z opłat. Jadąc z Niszu do Bułgarii, autostrada szybko się kończy i trzeba się ?złapać? jakiegoś samochodu i jechać za nim, policja może tam czekać gdzieś za krzakiem. Aha przypomniało mi się: zaraz za granicą Węgiersko ? srebską, stoją policjanci, stali tam w ubiegłym roku stali i w tym, więc trzeba uważać, jest 60 na godzinę to tyle jechać, chyba że jedzie przed nami jakiś Niemiec to ?na zająca za nim? a niech płaci a co.
                  Jadąc do Bułgarii też trzeba się załapać za kogoś. W Bułgarii płacimy za tydzień 6 Euro, albo 10 lewa, lepiej płacić w lewach to taniej. Jeśli 1 euro to dwa lewa, więc lepiej płacić w ich walucie. Można zapłacić jak się nie ma Levów czy jak im tam w Euro, a potem kupić sobie druga winetke już np w Sozopolu. W Sozopolu winetki są na poczcie, to taki chyba szary budynek na centralnym placu Sozopola gdzie krzyżują się wszystkie drogi. Poczta stoi od zachodniej strony, spytacie powiedzą wam.
                  W Bułgariii gaz jest na prawie każdej stacji. ja tankowałem na Lukoil dobry gaz, i dobra benzyna. Benzyna była tańsza niż w Polsce, wiec w drodze powrotnej zatankowałem do pełna. W Bułgarii też jak jest znak 60 na godzinę, to trzeba tyle jechać policja łapie i wlepia mandaty. Przez Bułgarię dobrze się jedzie od Sofii jest bardzo długo dobra autostrada, za to wjazd do Sofii jest koszmarem , trzeba ja objechać ( Uwaga jak jedziemy w nocy, późną nocą możemy wjechać w Sofie, nie ma ruchu i szybciej przejedziemy, znaki pokażą) Objeżdżając Sofie z lewej strony, wcześniej będzie napis Tranzyt, musimy uważać z trzech powodów: droga jest koszmarnie zniszczona przez ciężkie samochody, lepiej jechać za kimś, kto wyłapuje większe dziury, później to policja stojąca co jakiś czas, a na końcu !!!! i tu Uwaga fatalne oznaczenie gdzie się wbić na autostradę. Żebyśmy się nie wbili na zwykłą drogę do Burgas!!! Jak się wbijemy to lepiej zawrócić szkoda czasu i nerwów !!!
                  Gdy szczęśliwie miniemy Sofie, jadąc autostradą mamy stacje benzynowe, itd. W Burgas jest dobre oznaczenie, jedźmy powoli. Tam są takie trochę ?dziwne? skrzyżowanio-ronda, powoli podjeżdżajmy i sprawdzajmy, kto ma pierwszeństwo. Wjeżdżając do Burgas musimy minąć chyba trzy takie skrzyżowania. Kierujmy się również na sklep Billa ( ten żółty) po pierwsze stoi przy trasie na Sozopol, a druga sprawa można tam zrobić naprawdę tanie zakupy.
                  Gdy wyjedziemy z Burgas ( można tam przyjechać żeby je zobaczyć, ale koszmarna plaża, stare zabudowania rozpadające się nad morzem itd. nasz Sozopol to perełka. No może deptaki są troszkę europejskie, ale to tyle, aha i w kantorach płacą ciut, ciut więcej za Euro) droga jest prosta dojeżdżamy do Sozopola. do naszej kwatery możemy dojechać dwoma drogami. ( druga, to jedziecie 120m dalej i jest strzałka w lewo przed jakimiś ichniejszymi choinkami, jak nasze i jadąc kilka kilometrów ? Sozopol po lewej stronie dojedziemy do Automyjni i na wprost jest kompleks trzech domów Sozopol Pearls)
                  Pierwsza to: jedziemy znak Sozopol w prawo, zawijamy w prawo, pod drogą, która jechaliśmy i jedziemy wzdłuż morza. Dojeżdżamy do pierwszego skrzyżowania ( to znaczy nasza droga łączy się z drogą z lewej strony , tam gdzie jest stary Sozopol, i tu obok te odrapane sklepy itd) i jedziemy pod górkę powoli, bo Bułgarzy oczywiście zostawili samochody na ulicy i nie można ominąć( nie zostawiajcie tak aut przyjeżdżają ekipy i wywożą, gdzie nie wiem) wjeżdżamy na taki duży plac ( tu łączą się te ?wszystkie? uliczki Sozopola ) i przecinamy plac, po prawej stronie stoi ta poczta !!!. Jedziemy dalej jeden garb,( i tam za drzewami też są sklepy ) zaraz będzie drugi garb , jedziemy następne skrzyżowanie po prawej stronie to Bistro Milena Żółte oczywiście, dalej po prawej boisko , a po lewej równolegle do naszej ulicy to ten deptak, za budynkami. Jedziemy pod górkę, po lewej stronie duża plaża, troszkę dalej jedziemy pod górkę i widzimy niebieski ?budynek? Automyjni, tu powoli się zatrzymujemy, ponieważ po lewej stronie stoją trzy ładne budynki Sozopol Pearls. Jesteśmy u siebie. Turek Salij pomoże nam wnieść bagaże, chyba że jest u Dziadka Iwana. Dziadek Iwan mieszka za ogrodzeniem, gdy będziecie oglądać zdjęcia kompleksu na stronie internetowej , to widać taki domek z kominkiem, ten domek, to..... no właśnie, panowie odgadli, bimbrownia dziadka Iwana. Bimber leje się do wiader, z dwóch stron, z prawej rakija z winogron , a po lewej z brzoskwiń. Dziadek Iwan robi też bimber, z innych fantastycznych rzeczy. Bierze za litr 10 leva czyli ....ok 22zł czyli za pół 11zł itd.... Powiem wam rakija warta tej ceny, słowo.. A zresztą sami sprawdzicie. Dziadek Iwan był marynarzem, wie nawet gdzie znajduje się Szczecin, i ?Świńskieujście?. Światowy gość.
                  To chyba tyle. Właściciel kompleksu Alan bardzo miły człowiek, czeka i jest otwarty na wszystko.
                  Jeśli przylecicie samolotem do Burgas to odbierze was z lotniska, zapłacicie mu tylko za paliwo, grosze !!!
                  No to już tyle. Gdybyście chcieli 10% zniżki, to napiszcie do mnie, powiem wam co trzeba zrobić. Wypoczniecie jak goście, opalicie się jak murzyni, itd. odwiedzicie, wiele urokliwych miejsc, i to jedno z najpiękniejszych ....?domek Dziadka Iwana? (Uwaga dziadek Iwan ma trzy psy !!)
                  Pozdrawiam
                  Piszcie : starelisty@poczta.onet.pl



                  PS. Z pytaniami proszę pisać na mój adres meilowy a nie na stronę!!!
                  Jestem osobą prywatną a nie firmą podróżniczą, chociaż podróżować
                  lubię, bardzo lubię.

                  Komentarz


                  • #10
                    Jezu, Markus, skończ już z tym spamowaniem wszystkich możliwych for. Sozopol Perals ma tyle wspólnego z Sozopolem, co Pyrzowice z Katowicami.

                    Komentarz


                    • #11
                      Markus fajnie pisze i w wiekszosci prawde hehe. Wlasnie wrocilem z Sozopola i uczucia mam mieszane. Nie wiem jak jest w innych miejscowosciach w Bulgarii ale tu panuje wszechobecne dziadostwo. Nie bylem w Piaskach bo wszyscy odradzali - opinia - turystyczne getto, wiec wybralismy Sozopol. Pierwsze co zobaczylismy to lotnisko w Burgas, ale co zrobilo na nas wrazenie to McDonalds - pod namiotem hehe. Ceny 4lv za hamburgera - troche za duzo W Sozopolu mieszkalismy w hotelu Vila List, polozony centralnie, w miare ladny, czysty, personal zna angielski wiec wiekszych problemow nie bylo. Pokoje sprzatane codziennie, nie ma sie do czego przyczepic. No moze poza sama mentalnoscia bulgarska. Mielismy problemy z klima w pokoju. Zglosilismy raz po kilku minutach przyszli, naprawili, dzialala moze pol dnia. Zglosilismy znowu, przyszli naprawili podzialala z 20 min i znowu sie zwalila. Kiedy na maxa zirytowani po nieprzespanej nocy poszlismy do recepcji, dowiedzielismy sie, ze osoba odpowiedzialna za klime ma wolne i, ze oni nic na to nie moga poradzic. Ale ze zmiana pokoju na inny nie bylo najmniejszego problemu. I to w zasadzie wszystko do czego mozna by sie bylo przyczepic. Reszta naprawde super i moim zdaniem hotel bardzo sie wyroznia na tle bulgarskich standartow. Duzy plus dla nich. Reszta bylismy troche poirytowani. Zero mozliwosci jakiejkolwiek komunikacji z tubylcami. Cale szczescie, ze troche po polsku rozumieja. W calym towarzystwie bylem jedyna osoba znajaca polski a i tak najczesciej trzeba sie bylo na migi porozumiewac :-). To co meczy najbardziej to ich mentalnosc. Moim zdaniem bulgarzy maja duzo duzo do nadrobienia. Powiem tak, w krajach arabskich meczy to duzo mniej. Nie wiem czemu, ale bylem duzo bardziej poirytowany kiedy sprzedawczyni na straganie chciala mi wepchnac podgnite brzoskwinie po zawyzonej cenie, niz kiedy araby sprzedaja wszystko z 5cio czy 6ciokrotna przebitka. Mialem wrazenie, ze czlonkostwo w EU do czegos zobowiazuje i chyba z takim nastawieniem tam jechalismy. Probowalismy sie pocieszac tym, ze wszystko jest duzo tansze. Marna to pociecha, bo np. Tajlandia jest jeszcze tansza a serwis duzo duzo lepszy i nie trzeba im na kazdym kroku na rece patrzec. Bylismy tez w tym tzw "zoltym barze" o ktorym Markus pisze. Porazka na calej lini. Do tej pory sam nie wiem czy sie smiac czy plakac. Jezeli ktos lubi jesc duzo i relatywnie tanio (w porownaniu z cenami np na deptaku) moze tam isc. Jezeli smak jedzenia gra mniejsza role to prosze badzo, nie ma na co nazekac. Ale moja opinia o tej knajpie jest okropna. Jedzenie beznadziejne, zupelnie bez smaku, albo za bardzo przyprawione (ja dostalem kawal miesa na ktory kucharka wysypala pol tony pieprzu i wszystko posypala koprem ) Zupa rybna to poprostu krupnik z ryzu z dodatkami ryby. Ale nic nie przbije pani kelnerki, ktora najpierw cos do nas po bulgarsku mowila (jak wszyscy zreszta). Kiedy po raz setny odpowiadalismy ze nic nie rozumiemy z tego co ona mowi poprostu sobie poszla hehehe. Jednak nie mozna powiedziec, ze nie byla mila. Naprawde sie starala jak mogla i byla super uprzejma (przynajmniej tak nam sie wydawalo) Wrocila po kilku minutach i bez slowa zabrala mi menu z reki, przekartkowala i odwrocila na strone z najdrozszym zarciem. Ja mowie jej, ze chce cale menu obejrzec i szukam gdzie skonczylem czytac a ona dalej uparcie wyrywa mi menu z reki, przewraca na najdrozsze strony, polecajac cokolwiek, co jej sie akurat palcem pokaze. Pare osob dalo sie namowic. Strasznie potem zalowali. Rachunki byly naprawde duze a zarcie niczym sie nie roznilo od tego hmm tanszego. Punkt kulminacyjny nastapil kiedy poprosilismy o rachunek a na talerzach pozostawalo naprawde sporo. Nie dalo sie zjesc zbyt duzo, bo jedzenie na prawde do najlepszych nie nalezalo. Pani kelnerka przyszla z plastikowymi pojemnikami i zaczela zbierac resztki do pojemnikow, wreczajac kazdemu po kolei to co zostawil na talerzu. I nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, ze nie uzywala przy tym zadnych sztuccow!!!! Golymi rekami zgarniala wszystko do pojemnika. Myslalem, ze sie pozygam. Nie docieraly do niej nasze protesty, ze my tego nie chcemy, zeby poprostu pozabierala talerze i dala nam rachunek. Kazdy na sile dostal reklamowke z pojemnikiem a dopiero potem przyniosla rachunek.
                      Nastepnym razem wybralismy miejsce na deptaku. Knajpka z grilowanymi rybami na zewnatrz. Bogatsi o doswiadczenia z "zoltego baru" zobaczylismy najpierw jak goscie sa obslugiwani, potem dopiero decydujemy sie tu zjesc. Mialem straszna ochote na gyros. Pytam sie wiec czy serwuja gyros. Facet wygladajacy na wlasciciela(albo kogos waznego w kazdym razie :-) ) kiwa glowa, ze tak i prowadzi nas do stolika. Przynosi menu, w menu gyrosa nie ma. Ale bylo kilka nie przetlumaczonych na angielski potraw wiec mysle sobie, ze moze to ktoras z nich. Zamykam menu, zamawiam gyros facet zapisuje na karteczce i zbiera zamowienia od reszty. Na jedzenie w sumie czekalismy chyba okolo godziny - lekko. To co najbardziej drazni, to fakt, ze nie przynosza wszystkiego na raz tylko partiami. Zamawiasz rybe z frytakmi - frytki przynosza po 20min a na rybe czekasz kolejne 30 albo 40min. Ale ja nie o tym. Jak juz ktos tam dostal jedzenie facet podchodzi do mnie mowi, ze niestety gyros sie skonczyl i prowadzi mnie do grila z rybami zebym sobie cos innego w zamian wybral. O cenach ryb nie pisze bo byly drogie nawet w porownaniu do innych europejskich krajow. Ale bylem juz tak glodny, ze nie mialem ani sily ani ochoty biegac po calym Sozopolu i szukac gyrosa. Zjadlem wiec rybe. Co dziwne rachunek byl chyba ze 2 razy wiekszy niz poczatkowo gosc przy grilu obiecywal. Nastepnego dnia sytuacja bardzo podobna. Zanim siedlismy do stolikow pytam sie czy maja gyrosa. Tak tak mamy. Na pewno? Tak tak na pewno. Ok, siadamy zamawiam gyrosa, reszta towarzystwa jakies ryby z grila. Sytuacja taka sama jak poprzedniego dnia. Najpierw frytki po pol godziny ryba. Ale nikt frytek nie ruszal, poprosilismy o cieple podane razem z ryba. Kelnerka troche zdziwiona zabrala i przyniosla tak jak nalezy - cale danie na raz. Po kilku sekundach przychodzi kolo z taka sama spiewka jak poprzedniego dnia. Sorry gyrosa nia ma, skonczyl sie. No wiec ja juz mocno podkur...ny dziekuje mu najgrzeczniej jak potrafie, przypominam, ze pytalem sie 2 razy i odchodzimy od stolika, zostawiajac cale zamowienie. Co dziwne nawet nie protestowal.
                      Natomiast to co naprawde bym polecil to male knajpki w starej czesci miasta. Cos typu bistro. Na 5, 6 stolikow max. Przy poczcie skreca sie w prawo i uliczka w gore, niedaleko wody. Przepyszne jedzenie i naprawde duzo taniej niz na deptaku, czy w "zoltym barze". Cale menu tlumaczone na angielski, nie wszyscy z obslugi potrafia sie dogadac, ale zawsze na miejscu jest przynajmniej jedna osoba znajaca i bez problemu porozumiewajaca sie po angielsku. Obsluga niezwykle mila, bylismy poprostu zachwyceni. Dania na prawde rewelacyjne, i jak na bulgarskie warunki mozna powiedziec, ze wykwintne. Co dziwne glowni bywalcy tych knajpek to tubylcy. Niewielu turystow tam dociera a naprawde szkoda. Za kolacje dla 2 osob( zestaw grilowanych mies - ok 450gr!!!!! i grilowana ryba, do tego przystawki, salatki, po lampce wina) zaplacilismy ok 25lv. I nigdy nie bylo drozej niz 30lv za na prawde spory i co najwazniejsze przepyszny posilek. Ta akurat knajpka nazywala sie Faris. Polecam tez wszystkim kaczke. Tam jej akurat nie serwuja, ale na prawde warto przejsc sie troche i poszukac. Jest poprostu rewelacyjna.
                      Ogolnie wrazenia z Bulgarii sa takie sobie. Wszystko co bulgarskie w miare tanie. Produkty importowane sa duzo drozsze niz w pozostalej czesci Europy. Wydaje mi sie, ze one sa nadal wykladnikiem luksusu. Duzo dziadostwa i ciagle jeszcze mentalnosc z poprzedniej epoki

                      Komentarz


                      • #12
                        Pozdrawiam WSZYSTKICH !!A propo tych opisow o Sozopolu.Czy ktos moze byl w tym hotelu<. oprocz kolegii Markusa.Czy wogole tam warto jechac i jakie sa tam ceny itp.
                        Prosze o opinie i porady.

                        Komentarz


                        • #13
                          Cześć Aniuz33 - też sie wybieramy do Bułgari na wczasy w lipcu - moze połączmy siły - i razem coś fajnego wymyslimy - nas jedzie trójka - ja, żona + córka 12 lat - napisz na meila ok ?
                          SZANTMEN_352interia.pl

                          Komentarz


                          • #14
                            Zenobia Napisał(a):
                            -------------------------------------------------------
                            > Jezu, Markus, skończ już z tym spamowaniem
                            > wszystkich możliwych for. Sozopol Perals ma tyle
                            > wspólnego z Sozopolem, co Pyrzowice z Katowicami.

                            cześć Zenobio.Jeżeli możesz napisac coś o tym holetu np. odległość od centrum gdzie można zjeść, odległosc od plaży i jej poziom, warunki w obiekcie, czym moga się zająć dzieci, itd .wybieramy się w koncu lipca z dwójką dzieci( 10 i 2,5)

                            Komentarz


                            • #15
                              cześc SZANTMEN_35

                              Siły połączone ? Jesli nie , moze dołączycie do nas...Planujemy wyjazd 14 lipca, w okolice Sozopolu.

                              Pozdrawiam!

                              Komentarz

                              Trwa
                              X