
Wybór padł na Bułgarię, bo miało być
tanio, gorąco i leniwie. Zbicie kosztów zaowocowało przejazdem autokarem przez Słowację, Węgry i rzeczywiście paskudną Rumunię.
Zakotwiczyliśmy w rzekomej dzielnicy Złotych Piasków "Czajka" skąd mieliśmy około 1,2 km do centrum i plaży głównej wspomnianych Złotych Piasków.
Hotel miał być również tani, więc był. Jak na dwie gwiazdki to niestety poziom czystości i tak był nieco niski, no ale przecież jesteśmy w Bułgarii i nie mamy zamiaru przesiadywać w hotelu.
Dzielnica Czajka nie dorasta centrum Złotych, ale ja nie lubię "wypasionych hoteli" i tłumów dzianych turystów, więc takie ubocze mi jak najbardziej odpowiadało. Mało tego obiady były tam tańsze dwu krotnie niż w ZP. Nieopodal znajdowała się plaża, z grubym piaskiem ale zdecydowanie mniej zatłoczona.
Bezproblemowo jak znudzi nam się plażowanie, możemy udać się na jedną z wycieczek fakultatywnych. Polecam też wyjazd na własną rękę do Warny i
pieczołowite spacery po tym mieście, które nieco przebija się na tle brzydkich i zaniedbanych innych miast. Park nadmorski, port, czy same miasto naprawdę są o niebo ciekawsze niż ZP.
O klubach nic nie wspomnę , bo nie byłem. Nie znoszę techno :D
Pozdrawiam