+ Dodaj swoje wspomnienie
Europa Afryka Azja Ameryka Północna Ameryka Środkowa Ameryka Południowa Australia i Oceania Antarktyda

Wspomnienie - Emiraty Arabskie

Oceń
Średnia ocena
bardzo dobre

Dubaj

autor: Ewa Zrodlewska-Banachowicz
dodane: 2002-02-26
termin-wycieczki: 1.10.2001 - 7.10.2001

W zasadzie nie wiem od czego zacząć ... ze jestem zaskoczona, zaszokowana z lekka i oszolomiona?

Wlasnie sluchamy Desert Rose Stinga, piosenke w ktorej sie kocha Dubaj i ja. Zreszta moj „ulubiony wykonawca z Wysp Brytyjskich” zaspiewal to na dubajskiej pustyni i pewnie dlatego znalezlismy Jego zdjecie w albumie o Dubaju... I jak tu nie pokochac tego miasta ;-)

Przylecielismy do Dubaju w poniedzialek wieczorem, Dzidek i Lukasz – do pracy, ja jako support. Na lotnisku przywital nas wilgotny, lepki upal i... palmy w holu przylotow. Pojechalismy do hotelu, powiedzmy, nie najgorszego ;-) Oplecione sznurami lampek palmy, zlote wnetrze i portrety wladcow, w tym tego najwazniejszego dla Dubaju Jego Wysokosci Szejka Maktouma Bin Rashida Al Maktouma, premiera Zjednoczonych Emiratow Arabskich i Wladcy Dubaju ;-) Polozylismy sie spac, ale nad ranem obudzily mnie nawolywania do modlitwy. Przez megafony, z pobliskiego meczetu. Te spiewy bedziemy slyszec 5 x dziennienie w roznym natezeniu. Moze z czasem bym sie przyzwyczaila...

Pierwszego dnia nie ruszylam sie sama z hotelu... taplalam sie w basenie i przygladalam zblazowanym, bezmyslnie spalonym sloncem Brytyjczykom, ktorzy na lunch jedli, nie wylazac z wody, przy barze w basenie, fish &chips. To tak jak Niemcy, ktorzy w tropikch jedza sznycla po wiedensku...Po pracy chlopakow pojechalismy do miasta. Bylo juz ciemno, bo zachod slonca jest juz ok. 18. I wowczas widac jak oswietlony jest Dubaj, jak ich wszystkie drogi maja latarnie, jak ozywia sie ruch na ulicy, choc w zasadzie temperatura nie spada ponizej 35 stopni. Ale i tak mielismy szczescie – to ich jesien! W lipcu jest pod 50 stopni... my zalaplismy sie moze na 42.

GoldenSouq

Pojechalismy na Golden Souq – targowisko próżności, market ze zlotem, ktore bez wzgledu na swoje wyrafinowanie sprzedawane jest na wage. Kapiace od zlota ulice, lekkie od jedwabiu dzielnice, stoiska ciezkie od pizmowych zapachow pachnidel i perfum. Gryzace oczy i wiercace w nosie souqi z przyprawami i suszem...

Posrod tego przechadzaja sie okute w czarne szaty Arabki, gesto zaciemniajace blyszczace wnetrza sklepow ze zlotem. To zapewne ich raj – bizuteria i zapachy - nie potrzebne sa im do szczescia dzinsy. A jak nieszczesliwie przy nich wygladaja Europejki, Amerykanki - spocone, porozbierane, niestosowne.

Przeplynelismy Dubaj Creek, ich rzeke dzielaca miasto na dwie czesci. Wedrowalismy uliczkami, nawolywani przez sprzedwacow – przewaznie Hindusow , Pakistanczykow. Dubaj stac na zatrudnianie zarowno Singalezow, Wietnamczykow jak i Brytyjczykow czy Niemcow. O rejon nad Zatoka Perska bili sie Portugalczycy, Holendrzy, Francuzi – wygrali Brytole. Nie wdajac sie w szczegoly – handel, port, zloto, perly, brak cla dalo Arabom wladze i pieniadze jaka jest nam obca. Odkrycie ropy dolalo oliwy do ognia. Rzadzi rodzina krolewska, ma doradzcow z Zachodu, placi im pertodolarami, do czarnej roboty zatrudnia Azjatow.

Dubaj - informacje praktyczne

W Dubaju nie ma podatkow, bezplatna jest opieka medyczna i szkolnicwo. Wylaniajacy sie z pustyni Dubaj ma piekne pole golfowe, obfite fontanny i zielone parki. Pod drobna warstwa piasku jest siec rurek z woda, ktore trzymaja przy zyciu bujne kwiaty. Kazdy krzak jest zadbany, trawniki zielone jak w Londynie. W gore strzelaja oszklone budynki odbijajace z jednej strony bogate miasto, z drugiej pustynie.

Skala bogactwa jaka tam zobaczylam jest nam obca. To jak z Basni tysiaca i jednej nocy. Tylko wspolczesnie. Biale wille z basenami, jachty, centra zakupowe z dziesiatkami sklepow, butikow najdrozszych firm. Cala Europa ma tyle Guccich co jeden Dubaj. Salony firmowe Breitlinga, Versace Young, Valentino – i tego po kilkanascie. Niewyobrazalne.

Tak jak samochody, wszystkie w najbardziej luksusowych wersjach. Lexus na pustynie, jaguar na zakupy. W tych centrach przekonalam sie, ze istnieje moda w strojach muzulmanskich - bywaja drozsze, ekskluzywniejsze, eleganckie czy wreszcie na swoj sposob smielsze. To wszystko przyciaga... mnostwo bialych przyjezdza do Dubaju, zasysa ich luksusem i standardem zycia, wysusza sloncem. Spotykaja sie w ekskluzywnych klubach, w fitness studiach, klinikach pieknosci, bawia sie noca, ktora wydaje sie chlodniejsza.

W Dubaju alkohol jest dostepny w knajpach, w sprzedazy tylko na licencje i tym, ktorzy maja zaswiadaczenie ze nie sa muzulanami. Tutaj bawia sie wyzwoleni Arabowie, nowoczesne Arabki biora udzial w konkursach na mokry podkoszulek. Niech Allah wybaczy – biblijna Sodoma i Gomora... Wszystko jest tu na wyzszym poziomie, nawet to co najnizsze.

Bieda jest jak wszedzie na swiecie. Ale to nie Indie, nie Bangladesz.. Zreszta jednym z 5 filarow islamu jest pomoc biedniejszym, co tez Dubaj czyni. Np. wobec Al Sharjah. To sasiedni emirat - zrezygnowal z alkoholu, jest bardzo radykalny religijnie i jak nam obrazowo wyjasnil znajomy Niemiec – to jak Berlin zachodni i wschodni... Pojechalismy tam i cos w tym jest. Jednak jak Berlin potrzebuje wsparcia dla utrzymania swoich parkow.

Powrot do chronologii

Wieczorem snulismy sie po miescie, jedlismy ichnie potrawy i pilismy pyszne soki. Ja sama lazilam jeden dzien, ale po 3 godzinach byla martwa. Jezdzilam taksowkami, ktore sa smiesznie tanie, bo wiadomo – sikaja tam ropa. Powlazilam tez oczywiscie w miejsca gdzie normalnie biali nie laza. Ale spotkalam sie tylko z symaptia, pomoca i wcale nie polaczona z wyludzaniem dirham. Ale nie wedrowalam tez w bikini... Nie pchalam sie tez z apatarem do meczetow czy robieniem zdjec muzulmankom.

Na koniec dnia szlismy na piwo do pubu irlandzkiego, gdzie wystroj byl iscie wyspiarski, goscie z akcentem, a gdzieniegdzie ubrani od stop do glow w biale szaty Arabowie. Zawsze nieskazitelnie czysci. Pewnie na zawsze zapamietam zwlaszcza jednego – stal obok naszego stolika, ze znudzeniem ogladal CNN, jadl cos bardzo europejskiego i usmiechal sie do nas. Przypuszczam, ze byl z tych, na ktorych czekala limuzyna z szoferem. Sympatyczny byl, choc spojrzenia arabskie bywaja za duzym przezyciem ;-) nieswojo sie czulam sama.

We czwartek wieczorem pojechalismy obejrzec najpiekniejszy meczet w miescie i zjesc cos arabskiego. Jechalismy troche w cimno, bo w Dubaju nie ma ... adresow. Glowne ulice maja nazwy, ale np. w informatorze adres brzmi: na rogu ulicy, na ktorej znajduje sie siedziba tego i tego lub pomiedzy McDonaldem znajdujacym sie we wiezy tej i tej a restauracja ta i ta. I to dziala ;-)
Nastepnego dnia przenieslismy sie na jedna noc do znajomego Dzidka, Niemca ktory przeniosl sie z Lido (firma Dzidka) do linii lotniczych Emirates. Mieszka w jednej z wiez, na 23 pietrze w mieszkaniu z 3 lazienkami. Nie placi za nic... Guido zaprosil nas na popoludniowego grila na pustyni. Do poludnia posnulismy sie po parku, bo wszystko bylo zamkniete z powodu niedzieli. Weekend jest w Dubaju we czwartek, piatek ;-)

Pustnia

A po poludniu pojechalismy na pustynie, z Guidao jego dziewczyna Iman, Bawarczykiem Klausem, Austriaczka Angelika i Ekim – Frankfurtczykiem, ktorego Emiraty tez zabraly Lido. Powiedzialabym – zestaw oryginalny ;-) I jak pieknie brzmi mowa niemiecka na pustyni! Dla nas „odkryciem” byla Iman – pol Jemenka, pol Greczynka, wychowana w Kenii. Ladna, dumna Arabka, ktora wielokrotnie dala do zrozumienia, ze biali sa tu goscmi. Zreszta nie mozna dostac obywatelstwa w Emiratach. Chcialalbym ja jeszcze spotkac kiedys, jest niezwykla.

A na pustyni? Bylismy w dwa samochody, my z Guidem i Iman, ktorej obecnosc nas uspokajala, bo okazalo sie, ze jezdzila z wycieczkami po pustyni i zna ja. A Klaus chcial chyba pokazac co znaczy Bawarczyk i jego super samochod. Naprawde sie balam jak grzalismy po stromych wzniesieniach i nie widac bylo jak ostro konczy sie diuna. Zreszta kilka razy bylo malo przyjemnie... Kiedy auto przechylalo sie blisko krytycznych 45 stopni. Jak na pierwszy raz – calkiem niezle. Piasek odnajduje jeszcze do teraz ;-) Ale bylo pieknie, zanim zaszlo slonce, piasek stal sie krwisto czerwony i slychac bylo tylko wiatr. I gadanie Klausa.

Wracalismy poznym wieczorem, jeszcze posiedzielismy przed snem, Dzid sprobowal cynamonowej wodki z Rosji, ktora sie nabywa na czarnym rynku w Dubaju. I padlismy. Nastepnego dnia samolot mielismy w nocy, wiec wypozyczylismy samochod i pojezdzilismy po Dubaju. Najbardziej chcialam zobaczyc Jumaire – teren przy plazy, z najbardziej niezwyklymi hotelami w Dubaju. Jeden ma ksztalt fali, drugi zagla. Ten drugi – Burj Al Arab to jedyny 7 gwiazdkowy hotel na swiecie. Wysuniety w zatoke, wyzszy od wiezy Eiffela, z ladowiskiem dla prywatnych jetow, wozi gosci na lotnisko Rollce Roycami, ktore byly najwiekszym zamowieniem w dziejach tej fabryki samochodow. PO PROSTU KOSMOS! Nie weszlismy do srodka, bo Dzid mial krotkie spodenki.

Wysiedlismy na plazy, pustej, bo malo turystow jest teraz na Bliskim Wschodzie, a poza tym hotele maja wlasne plaze. Woda byla jak zupa, tak ciepla. I nie dalo sie wytrzymac 10 minut. Wieczorem Guido zaprosil nas do restauracji przy „falowym” hotelu, z widokiem na mieniacego sie szalonymi kolorami Al Araba. I pomyslec, ze najprawdopodobniej ten sam widok co my mieli najbogatsi ludzie na swiecie... Pewnie w tym miejscu zapadaja decyzje ile ma kosztowac barylka ropy ;-)

Nie mamy pustyni, nie mamy ropy i fantazji do tworzenia takich zakatkow jak Dubaj. Nawet najbardziej rozszalaly przepych na Zachodzie nie moze sie rownac z arabskim... Teraz szejk ma plan wybudowania 2 wysp palmowych na zatoce, zielonych oaz na wodzie, pelnych plaz, holeli i zapewne dekadencji, ktora przesiakniety jest Dubaj. Dekadentyzm towarzyszy temu miastu pewnie od poczatku, bo od odkrycia ropy wiadomo tez, ze sie kiedys skonczy... Tak wiec szalenstwo jakie wisi w goracym powietrzu Dubaju jest uzasadnione i choc wszystko to moze przypominac zamek z piasku – nieznosnie uwodzi i nie sposob sie nie zakochac. Zwlaszcza jak Dubaj FM puszcza Brand New Day Stinga.
  • podaj adres e-mail odbiorcy *
    Jeśli wiadomość chcesz wysłać do większej liczby odbiorców adresy oddziel przecinkami.
  • podaj swoje imię
    podaj swój e-mail *

    Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe
Wyślij
Zgłoś uwagi do strony Zamknij 
Twoje pytanie zostało przesłane do osoby odpowiedzialnej w biurze wakacje.pl za jej sprzedaż przez Internet. Odpowiedź zostanie udzielona Państwu (e-mail'em lub telefonicznie) tak szybko jak to możliwe.

W przypadku niejasności prosimy o kontakt:

tel. 801 ­455 401, +48 58 ­325 29 00
Już teraz życzymy Państwu udanego wypoczynku.
Dziękujemy za wysłanie formularza!
Doradca Wakacje.pl skontaktuje się z Państwem telefonicznie lub e-mailem!
Rezerwacja telefoniczna
801 ­455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Dziękujemy za przekazanie nam swoich uwag!
Rezerwacja telefoniczna
801 ­455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Twoje zapytanie właśnie trafiło do jednego z wakacyjnych doradców.
W najbliższym czasie nasz specjalista skontaktuje się z Tobą w celu udzielenia odpowiedzi.

Dziękujemy za kontakt i już teraz życzymy udanych podróży z Wakacje.pl
Dziękujemy. Twój formularz został wysłany.
Dziękujemy.
Nasz konsultant skontaktuje się z Tobą na adres mailowy lub nr podany w formularzu.

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe

Potwierdzam zapoznanie się z polityką prywatności oraz wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w formularzu przez Enovatis S.A. w celu:

Wyślij