Triada 7+7 Grecja
autor: Iwona
dodane: 2006-06-21
termin-wycieczki: wrzesień 2005
Dokładnie od 05 września 2005 odpoczywaliśmy z Triadą w Grecji 7 + 7. Na Okęciu czekaliśmy jakieś 2 godz. na samolot, który najpierw się spóźniał, potem okazało się że trzeba go naprawić i naprawa trwała, więc musieliśmy czekać. Czekaliśmy. olecieliśmy cało i szczęśliwie, biorąc pod uwagę stan samolotu CentralWings to i tak dobrze. Na czas pobytu wybraliśmy hotel Poseidon View w Kriopigach. Hotel położony jest nad morzem ( zejście STROME na plażę po śmiesznych schodkach). Hotel prowadził przeuroczy Grek – Jorgos z rodziną. Podczas podpisywania umowy zastrzegliśmy, że pokój w hotelu chcemy na wyższym piętrze z widokiem na morze. Wszystko było jak trzeba. Wyższe piętro, przecudny widok z balkonu. W oddali drugi palec półwyspu, skaczące delfinki, raj na ziemi. Pokoje na parterze są podobno okropne bo mają widok na nogi chodzących ludzi przed hotelem ( są położone trochę w ziemi !?!). W pokoju mieliśmy radio, lodówkę. Pokoje skromne, ale czyste. Jedzenie w hotelu nie najgorsze, aczkolwiek jadałam lepsze. Ja nie jestem wybredną osobą w kwestiach żywieniowych, jak dla mnie jedzonko było w sam raz. Mój znajomy który jest w sile wieku nie narzekał, że ma za mało, więc chyba nie było tragicznie. Przed hotelem jest basen i bar. Generalnie miły hotelik, który prowadzi sympatyczny i zabójczo przystojny Jorgos. Miasteczko Kriopigi do którego prowadziła dróżka „pod górkę” to taka mała typowa mieścina. Jest tam parę pubów, tawerny, z 3 supermarkety. Niestety żadnych dyskotek nie zlokalizowaliśmy. Plaża jest usytuowana blisko hotelu, morze cudowne, przejrzyste, jedyną wadą były tabuny os, które wszędzie latały. Niedaleko PoseidonView na plaży ( idąc w lewo od strony hotelu) jest tawerna prowadzona przez miłego Greka. Będąc na wypoczynku wybraliśmy wycieczkę fakultatywną rejs na Athos. Oglądanie klasztorów z daleka przez pół dnia było trochę męczące. Jakąś godzinę spędziliśmy w małym miasteczku na Athos, potem wracaliśmy. W drodze powrotnej był pokaz ludowych tańców. Warto to zobaczyć, nawet dla samej muzyki. Oczywiście wokół naszego statku pływały delfiny, widzieliśmy żółwie morskie. To był istny czad!