Zgłoś uwagi do strony Zamknij 
Twoje pytanie zostało przesłane do osoby odpowiedzialnej w biurze wakacje.pl za jej sprzedaż przez Internet. Odpowiedź zostanie udzielona Państwu (e-mail'em lub telefonicznie) tak szybko jak to możliwe.

W przypadku niejasności prosimy o kontakt:

tel. 0 801 455 401, (58) 325 29 00
Już teraz życzymy Państwu udanego wypoczynku.
Dziękujemy za wysłanie formularza!
Doradca Wakacje.pl skontaktuje się z Państwem telefonicznie lub e-mailem!
Rezerwacja telefoniczna
0 801 455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Dziękujemy za przekazanie nam swoich uwag!
Rezerwacja telefoniczna
0 801 455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Twoje zapytanie właśnie trafiło do jednego z wakacyjnych doradców.
W najbliższym czasie nasz specjalista skontaktuje się z Tobą w celu udzielenia odpowiedzi.

W razie dodatkowych pytań, pozostajemy do dyspozycji pod numerami 801 455 402 oraz 58 325 29 00

Dziękujemy za kontakt i już teraz życzymy udanych podróży z Wakacje.pl

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe

Potwierdzam zapoznanie się z polityką prywatności oraz wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w formularzu przez Enovatis S.A. w celu:

Wyślij
+ Dodaj swoje wspomnienie
Europa Afryka Azja Ameryka Północna Ameryka Środkowa Ameryka Południowa Australia i Oceania Antarktyda

Wspomnienie Santa Susana - Hiszpania

Oceń
Średnia ocena
bardzo dobre

Cudowna podróż....

autor: Ania77
dodane: 2006-10-10
termin-wycieczki: 01.06.2006-14.06.2006

Pomimo, iż od powrotu z cudownych wakacji w Hiszpanii minęło już prawie cztery miesiące, ja nadal żyję wspomnieniami, w każdej wolnej chwili przeglądam zdjęcia i tęsknię za klimatem tamtych dni.Ponieważ udało mi się znaleźć chwilę , żeby to opisać zacznę może po kolei.

Podróż zaczęłam już planować kiedy u nas za oknem było biało i mroźno. Z początku nie miałam skonkretyzowanych planów co do kierunku wyjazdu. Podróż miała być zaległą poślubną, której przed dziesięciu laty nie udało nam się z mężem zrealizować. W ciągu dziesięciu lat małżeństwa jakoś nie było na to czasu, często funduszy, a i małe dzieci na to za bardzo nie pozwalały. Postanowiliśmy sobie zrobić prezent z okazji okrągłej rocznicy. Byłam szczęśliwa na samą myśl o pierwszych, prawdziwych wakacjach, z gwarancją pewnej pogody, cudownych widoków, ciepłego morza i braku marudzących dzieci. Może zostanę odebrana jako straszna egoistka, ale myślę, że znajdą się osoby które podziela moją opinię, że podczas wakacji z dziećmi nie można tak naprawdę wypocząć, zwłaszcza nad naszym morzem, czy w górach, gdzie zazwyczaj podczas naszych urlopów padało. Więc reasumując postanowiliśmy wybrać się gdzieś do ciepłych krajów i naprawdę odpocząć. Już sama teraz nie pamiętam jak do tego doszło, ale rozważając wszystkie za i przeciw wybór padł na Hiszpanię. Już w lutym zarezerwowałam pobyt w Hotelu Caprici, w miejscowości Santa Susana na przepięknym wybrzeżu Costa Brava. Wybraliśmy się tam z rewelacyjnym biurem, któremu nic nie mogę zarzucić tj. z Sindbadem. Na początku miałam wątpliwości, jak zniesiemy tak długą podróż autokarem. Ale teraz mogę powiedzieć, że dało się przeżyć. Podróż umilała nam cudowna pilotka Pani Edyta, a komfortowo wyposażony autokar pozwolił nam jakoś przetrwać. Pewnie znajdą się zwolennicy latania dla których może będzie dziwne to, że ktoś woli tłuc się tak daleko autokarem, ale czasami musimy pogodzić się z tym na co nas w danym momencie stać.

W naszą podróż wyruszyliśmy 1 czerwca, robiąc naszym dzieciakom niezbyt miły prezent z okazji ich święta, ale całą rozłąkę zniosły rewelacyjnie, tak, że nie mogę mieć wyrzutów sumienia. Na miejsce dotarliśmy 3 czerwca w godzinach porannych. Po wypakowaniu, zakwaterowaniu i odespaniu drogi dotarło do mnie, że jestem w cudownym miejscu. Byłam szczęśliwa, że wybrałam właśnie ten, w sumie najdroższy hotel jaki w tej miejscowości oferowało biuro. Caprici jest chyba wśród niewielu w SS zlokalizowanych przy samej plaży, schludnie i gustownie urządzony, z miłą obsługą i smaczną kuchnią, ciekawymi animacjami i wieczornymi programami rozrywkowymi. Dostaliśmy pokój z widokiem na hotelowy basen i morze. Na balkon wdzierała nam się palma rosnąca tuż przy nim. Nie mogłam uwierzyć, że tam jestem. Tyle miesięcy szykowałam się do wyjazdu, czytałam różne opinie i w końcu tam się znalazłam. To było prawie jak sen na jawie. Przywitało nas piękne słońce i temperatura ok. 30 stopni , a w dniu wyjazdu w Polsce było 13 i lało od kilku dni.

Cały pobyt wypełniło nam nie tylko słodkie leniuchowanie na gorącej plaży ale również zwiedzanie przepięknej okolicy. Odwiedziliśmy położoną ok. 70 km od SS Barcelonę. Byliśmy tam dwukrotnie. Pierwszy raz pojechaliśmy sami. Cały plan wycieczki miałam opracowany na długo przed wyjazdem, zaopatrzyłam się w przewodnik, mapę i cenne rady między innymi forumowiczów z wakacje.pl. Tuż na wprost hotelu jest stacja kolejki podmiejskie, którą w ciągu godziny, jadąc cały czas wzdłuż wybrzeża dojechaliśmy do przepięknej stolicy Katalonii. Odwiedziliśmy tam Port z którego niegdyś wypłyną Kolumb, słynny deptak La Rambla, dzielnicę gotycką, byliśmy w Parku de la Citadella, pod łukiem triumfalnym no i obowiązkowo pod wizytówką miasta tj. arcydziełem Antonio Gaudiego-Sangrada Familia Przyznam, że ta budowla zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Z Barcelony pojechaliśmy do Montserrat położonego ok.60 km na zachód od miasta. Miejsce to dla Katalończyków jest czymś w rodzaju Częstochowy dla Polaków. W komponowanej w przedziwnych kształtów masyw górski katedrze znajduje się posąg Czarnej Madonny. Trzyma ona w swych dłoniach jabłko, po dotknięciu którego należy spodziewać się rychłego powiększenia rodziny. Jest to oczywiście legenda, ale dla pewności nie dotykałam... Cała nasza wyprawa była bardzo udana. Byłam dumna z siebie, że świetnie poradziłam sobie poruszając się po tak ogromnym mieście, że tyle udało nam się zobaczyć. Nie obyło się bez przykrej przygody, która całe szczęście zakończyła się dla nas pomyślnie. W barcelońskim metrze miałam bliskie spotkanie z kieszonkowcem. Jednak dzięki refleksowi nie straciła aparatu cyfrowego, a mój przewodnik przydał się również jako narzędzie obronne. Łobuz grzebiący mi w plecaku nieźle ode mnie oberwał. Gęsto się tłumaczył, że to pomyłka, ale po całym zajściu przeszedł na drugą stronę peronu, wsiadł do wagonu i pokazał mi środkowy palec. Tak, więc całe zajście nie było tylko moim urojeniem i dodatkowo utwierdziło mnie w przekonaniu jak niebezpiecznie bywa w takich miejscach.

Barcelona nas zauroczyła, choć wiem, że nie widzieliśmy jej całej. Rozochoceni powróciliśmy tam po paru dniach, ale już z wycieczką. Z uwagi na hobby mojego męża, fanatyczne fana piłki nożnej odwiedziliśmy wtedy stadion Camp Nou, a także przepiękny Park Guelli obejrzeliśmy cudowny pokaz magicznych fontann. Oprócz Barcelony dużo czasu spędziliśmy na przemierzaniu najbliższej okolicy i samej Santa Susanny. Miejscowość ta jest typową miejscowością turystyczną, z dużą ilością luksusowych hoteli, pubów i dyskotek. Prawdziwy jej urok można dostrzec wieczorem kiedy mieni się kolorowymi neonami, jest pełna zadowolonych, opalonych turystów. Szczególnie podobała mi się tam dzielnica willowa położona na wzgórzu z którego rozpościerał się cudowny widok. Nie lada atrakcją była dla mnie-miłośniczki zieleni niezliczona ilość gatunków roślinności. Wstyd się przyznać ale nakradłam tam tyle zaszczepek..... Muszę się pochwalić, że część z nich nawet się przyjęło. Urokliwa jest także miejscowość Melgrad de Mar będąca przedłużeniem SS. Nie ma tak już tak dużo hoteli, przewżaja labirynty wąskich uliczek i malowniczych kamieniczek.

Podczas jednego z dni pobytu odbyliśmy bardzo przyjemny spacerek wzdłuż plaży w kierunku południowym do położonych o kilka km miejscowości Pineda de Mar i Calella. Obie bardzo urokliwe, turystyczne ale przede wszystkim zamieszkałe przez „tubylców”. Trafiliśmy tam w porze siesty. Niesamowite wrażenie jakiego nie odnieśliśmy w SS, gdzie sjesty z uwagi na przewagę turystów raczej nie przestrzegano. Miasteczka te wyglądały na opuszczone. Rolety w oknach pozaciągane, sklepy zamknięte.

Kolejną wycieczką jaką chyba najmilej wspominam był rejs statkiem na północ, wzdłuż wybrzeża do malowniczej Tossy de Mar. Statek odpływał spod samego Caprici. Podczas półtoragodzinnego rejsu mogliśmy podziwiać skaliste wybrzeże z wkomponowanymi w nie budynkami, które momentami sprawiały wrażenie zsuwających się do morza. Zawijaliśmy po drodze do kolejnych miejscowości zabierając nowych pasażerów. Sama Tossa jest przepiękna ze swymi rozlanymi w słońcu białymi kamieniczkami ustawionymi wzdłuż wąskich, krętych uliczek. Na uwagę zasługują stare fortyfikacje położone na niewielkim wzgórzu z którego rozpościera się cudowny widok na zatoczkę nad którą położona jest Tossa.

W drodze powrotnej zeszliśmy z pokładu statku w miejscowości Blanes, aby obejrzeć ogród botaniczny MariMurtra. Znowu czułam się jak ryba w wodzie. Prześliczna roślinność, okazy które widziałam wcześniej w wersjach mini jedynie w doniczkach, a tam rosły pod gołym niebem, w gruncie. Kupiłam kaktusa, który od powrotu do domu parę razy zakwitł i jest miłym wspomnieniem tego co tam zobaczyłam.

Niestety po 10 dniach pobytu musieliśmy rozstać się z tak cudownym miejscem i wrócić do rzeczywistości. 14 czerwca byliśmy już w domu. Powrót był dla nas o tyle radosny, że wracaliśmy do stęsknionych dzieci, które na pewno już w przyszłym roku zabierzemy na równie egzotyczne wakacje. Muszę jeszcze raz podkreślić, że cały pobyt był cudowny, nie było żadnych uchybień ze strony organizatorów, pogoda nas rozpieszczała i udało nam się zobaczyć tak wiele ciekawych miejsc. Oprócz wszystkich ciekawych miejsc, obyczajów, smaków poznaliśmy również wspaniałych ludzi, przemiłą parę z Opola. Dzięki Ani i Markowi, których serdecznie pozdrawiam, nasze wakacje były jeszcze bardziej barwne. Wszystki miłe, spędzone razem pod hiszpańskim niebem chwile na zawsze pozostaną w naszej pamięci.

Być może znudziłam kogoś moją opowieścią, ale sadzę , że są takie osoby które czytały ją z zaciekawieniem lub takie którym posłuży ona za cenną wskazówkę co do wyboru miejsca na wymarzone wakacje.
HOLA!!!
  • podaj adres e-mail odbiorcy *
    Jeśli wiadomość chcesz wysłać do większej liczby odbiorców adresy oddziel przecinkami.
  • podaj swoje imię
    podaj swój e-mail *

    Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe
Wyślij