extra,gdyby nie...
autor: Waldek
dodane: 2007-04-10
termin-wycieczki: 30.0307-05.04.07
My jeszcze w międzyczasie popłynęliśmy na tzw.wyspę flamingów już[na szczęście]bez naszej gwiazdy,zabawiliśmy się przednie dzięki fantastycznym tunezyjskim animatorom, na drugi dzień pojechaliśmy niestety z ną na objazdówkę po Djerbie, gdzie musiała wydukać z siebie nieco informacji. Tak mniej więcej po pół godzinie jazdy dowiedzieliśmy się, że Tunezja jest republiką i to na wyrażne pytanie jednej z uczestniczek wycieczki. Ja już konkretnie dowiedziałem się, że chrakterystyczny, niebieski kolor okiennic i okien w Tunezji wynika z gorącego klimatu. Pamiętałem z wcześniejszej ubiegłorocznej wycieczki, że kolor ten ma swoje znaczenie i napewno nie jest to wynikiem goracego klimatu. Nie dane mi było odświeżyć wiadomości przy pomocy p.Reni, która brała za to pieniądze. W ogóle tak naprawde, to zastanawiam się,czy rzeczywiście rezydent musi być przewodnikiem? Czy Oasisu nie stać na profesjonalizm w Tunezji? Byliśmy z Oasisem w Egipcie na wycieczce po Nilu. Przewodnikiem była fantastyczna dziewczyna,która po prostu umilała nam czas swoją samą obecnością. Miała taki zasób wiadomości,potrafiła tak z nich korzystać, że jesteśmy pod jej urokiem do dziś. Jeśli ktoś poznał w Egipcie Polkę-przewodniczkę, która przeszła na islam pewnie długo ją będzie pamiętał. Jesli ktoś w Tunezji jechał na saharę z Tunezyjczykiem przewodnikiem mówiącym bardzo ładnie po polsku także długo bedzie pamiętał, te dwa dni. Wiem, bo miałem to szczęście i pewnie trochę on się przyczynił do tego, że pojechałem drugi raz do Tunezji, rok po roku. Gdyby p.Renia przekazała choć 1/10 informacji, które przekazywał wspomniany przewodnik wyjazd byłby o wiele milszy i ciekawszy.
Wyobrażcie sobie, że gwiazda nie pofatygowała się z nami w Chebice [to taka oaza w górach Atlas] do góry, tylko kazała iść samemu:o...tam,widzicie...tak jak ludzie idą. Po prostu kompromitacja Oasisu. To trochę tak jakby angielski przewodnik zostawił przed wejście na Wawel rodaków mówiąc:jak już wszystko obskoczycie, wróćcie tu będę na Was czekał. Na zakończenie chyba wyczuwając nasze niezadowolenie kłamała jak najęta, jak to inni mają dobrze, bo im biura organizują wycieczki na saharę 4-5 cio dniowe. Inni czyli niemcy, francuzi, włosi itd. Sprawdziłem w informatorach, były różnice i owszem,w cenie.Francuskie biura organizowały te same wycieczki o 10-15 dinarów taniej. Ogólnie jak zaznaczyłem na początku, wszystko było ok.prócz p.rezydent.