Upodobanie do piękna, zrozumienie dla sztuki, patrycjuszowska duma i dążenie do pokazania się wśród miejscowych arystokratów stworzyły miasto wyjątkowe –
Florencję, dzieło sztuki samo w sobie. Florencja to był nasz sylwestrowy wyjazd. Spędziliśmy tam weekend i już na wstępie przyznam, że dla mnie to było za mało. Czuję niedosyt, spowodowany głównie tym, że nie udało nam się wejść do żadnego muzeum a w tym mieście to zbrodnia! W naszym przypadku przyczynił się do tego przede wszystkim okres świąteczny, ale również wolniejsze tempo zwiedzania. Nasz Synek miał wtedy 15 miesięcy i kryterium Jego komfortu było dla nas najważniejsze.
Najbardziej obawialiśmy się deszczu, jednak
pogoda nam dopisała. Myślę, że to była dobra pora roku na tą wyprawę. Miasto jest piękne z historycznego punktu widzenia, ale nie należy do najczystszych miejsc na naszej planecie. Zwiedzanie starych dzielnic bywa podobno mniej „aromatyczne” w upalne dni. Poza tym wystrój świąteczny z pewnością umilił nam wieczorne spacery. Może również z tej przyczyny, urzekł nas klimat miasta.

Zastanawiam się czy jestem w stanie sprecyzować, dlaczego Florencja tak ciepło zapadła mi w pamięć.Może to pogoda. Wyjechaliśmy z pokrytej śniegiem Szwajcarii a tam powitało nas słoneczko i temperatura nie tylko powyżej zera, ale nawet powyżej dziesiątej kreski. Może to okres świąteczny.
Pięknie przystrojone miasto i ludzie pewnie przyjaźniej patrzący na bliźnich. Może to nadzieja i optymizm, jakie towarzyszą oczekiwaniu na nowy rok.Może wreszcie fascynacja „Leonardem”, wywołana lekturą Kodu i myśl, że oto jestem w miejscach, które on również podziwiał a nawet współtworzył. Cóż. To wszystko z pewnością miało wpływ, ale zapewniam, że najważniejsze jednak jest samo miasto i to co ono oferuje.
Wspaniałe Kościoły, na czele z Katedrą, Stary Most na Arno, Galeria Uffizi to tylko namiastka. Wejście na Dzwonnicę Giotta zapamiętam na długo – nie tylko z powodu wspaniałej panoramy, jaką mogliśmy podziwiać. Zapewniam, że wejście na samą górę jest nie lada osiągnięciem, a my tego dokonaliśmy z Maleństwem na rękach (ważącym ponad 10 kg). I uliczki, uliczki.
Wspaniałe, piękne, tchnące historią zakamarki miasta. Warto zaglądać do bram i podwórek. Można tam znaleźć piękne (chociaż bardzo zniszczone) detale – np. kapliczki czy malowidła ścienne. Jak również poczuć prawdziwy klimat miasta – pozbawiony tłumu turystów.
Zapewniam, że wybierając się do Włoch, nie można pominąć tego miasta. To
raj dla ludzi kochających sztukę w szerokim tego słowa znaczeniu. Dodajmy do tego włoską kuchnię i optymistycznie nastawionych do życia mieszkańców i możemy planować wspaniały wyjazd. Powiem tak. Rzym to sztywny punkt programu wszystkich wycieczek do Włoch, Florencja nie powinna być tylko przystankiem w tej podróży.
Warto zobaczyć: