Zgłoś uwagi do strony Zamknij 
Twoje pytanie zostało przesłane do osoby odpowiedzialnej w biurze wakacje.pl za jej sprzedaż przez Internet. Odpowiedź zostanie udzielona Państwu (e-mail'em lub telefonicznie) tak szybko jak to możliwe.

W przypadku niejasności prosimy o kontakt:

tel. 0 801 455 401, (58) 325 29 00
Już teraz życzymy Państwu udanego wypoczynku.
Dziękujemy za wysłanie formularza!
Doradca Wakacje.pl skontaktuje się z Państwem telefonicznie lub e-mailem!
Rezerwacja telefoniczna
0 801 455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Dziękujemy za przekazanie nam swoich uwag!
Rezerwacja telefoniczna
0 801 455 401
koszt 0,49 zł/min z VAT
Twoje zapytanie właśnie trafiło do jednego z wakacyjnych doradców.
W najbliższym czasie nasz specjalista skontaktuje się z Tobą w celu udzielenia odpowiedzi.

W razie dodatkowych pytań, pozostajemy do dyspozycji pod numerami 801 455 402 oraz 58 325 29 00

Dziękujemy za kontakt i już teraz życzymy udanych podróży z Wakacje.pl

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe

Potwierdzam zapoznanie się z polityką prywatności oraz wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych podanych w formularzu przez Enovatis S.A. w celu:

Wyślij
+ Dodaj swoje wspomnienie
Europa Afryka Azja Ameryka Północna Ameryka Środkowa Ameryka Południowa Australia i Oceania Antarktyda

Wspomnienie Valle D'Aosta - Włochy

Oceń
Średnia ocena
bardzo słabe

Sankami z Matterhornu - czyli Alpy niekonwencjonalnie.

autor: eskea
dodane: 2007-03-04
termin-wycieczki: luty 2007

Nie jeździmy na nartach – bo nie.
Ale chcieliśmy zobaczyć wysokie Alpy. Wyszukaliśmy w Internecie wycieczkę organizowaną przez Sopol, a tak naprawdę przez p. Witka właściciela firmy Via Europa. Było to SkySafari po rejonie doliny Aosy, czyli najwyższej części Alp z Monte Bianco i Materhornem. Koszt na parę to 2x2000 PLN w tym przelot, pobyt i wyżywienie, 2x50 euro za transfer z lotniska i dojazdy do dolin i skupisk tras zjazdowych. UWAGA skipass normalnie kosztuje 195 euro, ale gdy nie jeździsz na nartach skipass kosztuje 145 euro (bo bez wyciągów orczykowych) a obowiązuje na wszystkie wyciągi, kolejki, gondolki, krzesełka itp, czyli tak na prawdę na wszystko. Wydaliśmy też 180 euro na tzw pierdółki.

Odlot, totalny.
Samolot był na miejscu o czasie. Weszliśmy i czekamy, czekamy, co raz bardziej czekamy. Zapowiedziano, ze jest awaria systemu elektronicznego. Zaczynam żałować, że pilnie oglądałem serię „Katastrofy lotnicze” na Discovery.
Przed wylotem w samolocie jeden facet strasznie przeklinał, stateczny ojciec rodziny poprosił, go, żeby się uspokoił, ten za to zaproponował mu pieszczotę analną (a pocałuj mnie pan w d..ę). Oni się spierają a załoga powiedziała, że z awanturnikami nie leci, a czas leci i to szybko. Po kilku propozycjach typu: no niech go pan pocałuje i lecimy, NIE homofobii TAK pieszczotom, panie może ja pana pocałuje ale się pan uspokój, wyprowadzono obydwu, godzinka w plecy. Spostrzeżenie: najgorszy polak to niedopity polak.

Hotel
Byliśmy na miejscu (hotel Rande-Vouz w Chatilion) około 22.30. Jesteśmy we Włoszech, a na kolację co?... tłusty schabowy z ziemniaczkami i sałatą. Potem się okazało,że to nie było na naszą cześć, tylko oni tak jedzą, ciągle i monotematycznie - 7x smażony nieboszczyk i kartofle. Hotel jak hotel, czysty, ciepły, ale bez wyrazu, miał saunę i jackuzzi. Dobry aby spokojnie i wygodnie przespać noc, ale trzy dni po wyjeździe się go zapomina. Za wyjątkiem jednaj rzeczy. W łazience, tuż przy sedesie było duże okno z widokiem na taras i Alpy, niestety ci z tarasu mieli też widok na ciebie.

Alpy
Zarządzono nieludzkie warunki wypoczynku, śniadanie 8.00 i wyjazd o 9.00. Idea SkiSafari na którym byliśmy poległa na tym, ze codziennie jesteśmy w innym rejonie doliny Aosty. Zawsze są dostępne mapki danej stacji wyciągów, gratis oczywiście, warto się zaopatrzyć.

Dzień pierwszy – Pila, takie małe conieco dla początkujących narciarzy, pada śnieg, nuda. Troszkę pojeździliśmy na sankach. Malować się nie da.

Dzień drugi – Monte Rosa, pada śnieg, zimno. Ale okrywamy ciekawą prawidłowość, ceny nie zależą od wysokości npm. Na 2980 mnpm ceny są takie same jak w miasteczku, a bywa taniej. W kwestii cen: espresso – 0,90-1,50 euro, capuccino – 1,00-2,00 euro. pizza porcja 2.00-3.50 euro, kieliszek %% około 2.00-3.00 euro.
Jeździmy sobie wyciągami - bardzo opłaca się kupić skipass nawet dla nienarciarzy.
Po 13.00 nastąpił cud, piękne błękitne niebo, piękne widoki. Jakie te Alpy są cudne!!!

Dzień trzeci – Courmeyer – pada mokry śnieg, wstrętnie, miasteczko takie sobie, dużo pułapek na turystów typu sklep „proddotti tipici” czekolada 4.00 euro a identyczna w supermarkecie 1,50 euro, coś jak skrzyżowanie Floriańskiej z Krupówkami.

Dzień czwarty – La Palude, i Monte Bianco – pogoda piękna, widoczność 100%, niebieściutkie niebo i słońce. Niestety też wiatr na samym szczycie, ale taki, że gdyby moja małżowinka była po kuracji odchudzającej to mógłbym na żywo mieć happening pt „Przeminęło z wiatrem”.
Oczywiście w cenie skipassa też dla nienarciarzy kolejkami z La Palude wjeżdża się do Ponte Helbronner 3400 mnpm - wysoko. Mroczki przed oczami, łomot serca, drżące nogi, silna praca układu odechowego – nie, nie jest to orgazm a lekka choroba wysokościowa, ale organizm się adoptuje po 15 minutach. Z Monte Bianco można zjechać na nartach, ale jest to sport ekstremalny, zwłaszcza pod koniec, toteż na sankach też nie próbowaliśmy.

Dzień Piąty – Matterhorn, a dokładniej wjazd na Ponte Rosa 3500 mnpm. Narodu mnóstwo, trasy łatwe, więc jedziemy na sankach. Nikt nie zwraca na nas uwagi, za wyjątkiem
polaków (komentarze w stylu - cholera, to muszą być bogacze, są w Alpach a nie jeżdżą na nartach, takie marnotrastwo – komentarz przytaczam, bo nie rozumiem dlaczego sanki po 50 PLN sztuka są synonimem bogactwa).

Dzień Szósty – Mój dzień, kochan Marzenka sobie jeździ na sankach po masywie Matterhorn a ja sobie maluję. Cisza, spokój, czasem jakiś narciarz leci na pysk w tumanach śniegu, w ręku kawa, no po prostu nirwana.

Dzień siódmy, wracamy szczęśliwy, pełni wrażeń, z kilkoma obrazkami.

Pan Witek – człowiek, któremu zależy. Zależy mu na tym, aby było dobrze, bezpiecznie, ciekawie. Jest właścicielem biura podróży a sam pilotuje wycieczki, bo chce żeby było dobrze, bo mu zależy. www.viaeuropa.com.pl

Pod mailem eskie@op.pl czekam na pytania.
  • podaj adres e-mail odbiorcy *
    Jeśli wiadomość chcesz wysłać do większej liczby odbiorców adresy oddziel przecinkami.
  • podaj swoje imię
    podaj swój e-mail *

    Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe
Wyślij