Kontakt dla mediów

Klaudyna Mortka
Klaudyna Mortka Rzecznik Prasowy

+48 58 300 16 02
+48 500 056 683

Wakacje first minute

Data publikacji: 08.01.2018

Last minute już nie takie popularne? Polacy rezerwują wakacje pół roku wcześniej.

W biurach podróży trwa przedsprzedaż wycieczek na lato 2018. Kupowanie wakacji z wyprzedzeniem staje się już normą i wypiera popularne jeszcze kilka sezonów temu last minute. Według Wakacje.pl, największej platformy sprzedaży wycieczek w Polsce, wycieczki na kolejne lato już zarezerwowało dwa razy więcej osób niż w czwartym kwartale zeszłego roku.

Dlaczego zmieniamy przyzwyczajenia i rezerwujemy wakacyjny wyjazd nawet z 9-miesięcznym wyprzedzeniem? Chodzi o czystą kalkulację z jednej strony i zapewnienie maksymalnego komfortu wyjazdu z drugiej. Wycieczki z obniżoną o kilkadziesiąt procent ceną, niską zaliczką i pakietami bezpłatnych gwarancji będzie można kupić do końca marca, przy czym im bliżej wiosny, tym na mniejsze upusty możemy liczyć. Od 1 kwietnia wakacje kupimy już na warunkach standardowych, a to oznacza mniej elastyczności i większe jednorazowe płatności.

Coraz częściej rezerwujemy wakacje w przedsprzedaży, tzw. first minute, bo biura podróży prześcigają się w promocjach, na których turysta realnie korzysta. - Za wycieczkę kupioną w styczniu zapłacimy nawet o 60 proc. ceny mniej w przypadku dorosłych i do 80 proc. mniej za wyjazd dziecka. Jeśli do tego dodamy pakiety gwarancji i zaliczkę na poziomie 5 proc. wartości wyjazdu, to widzimy, że zwyczajnie nie opłaca się czekać z rezerwacją wyjazdu - mówi Anna Podpora, Kierownik Działu Produktu w Wakacje.pl, serwisie z ofertami wycieczek ponad 100 biur podróży.

Co to oznacza w praktyce? Na przykład za tydzień wakacji w lipcu w hotelu 4-gwiazdkowym para dorosłych zapłaci 4700 złotych za całość, ale żeby zarezerwować miejsce w wybranym hotelu i terminie wpłaci w styczniu tylko 5 proc. ceny, czyli 235 złotych. W standardzie byłoby to 1410 złotych. W zależności od biura podróży dostaniemy też szereg dodatków, na które nie będziemy mogli liczyć od kwietnia. - Najczęściej jest to możliwość rezygnacji bez ponoszenia kosztów, bezpłatne wycieczki fakultatywne i gwarancje najniższej ceny i niezmienności ceny - wymienia Anna Mortka.

Dla Kowalskiego w kontekście jego budżetu domowego jest to rozwiązanie po prostu rozsądne. Poza okresem first minute koszty rezygnacji mogą sięgać nawet 90 proc. wartości wycieczki, a to oznacza nic innego jak utratę kilku tysięcy złotych. Z kolei bezpłatne gwarancje to dla kupującego pewność, że cena wycieczki w wybranych przez niego parametrach jest najniższa i nie zwiększy się, nawet jeśli zdrożeje paliwo lotnicze albo będziemy mieli do czynienia z wahaniem kursu walut. Walka o turystę trwa, więc biura podróży dodają kolejne bonusy. W przedsprzedaży możemy dostać ubezpieczenie od chorób przewlekłych, podczas gdy w normalnych warunkach zapłacilibyśmy za nie 3-krotność stawki podstawowej, czyli nawet kilkaset złotych. Dotyczy osób na stałe przyjmujących leki, np. na tarczycę, nadciśnienie czy cukrzycę.

Zmienia się nie tylko to, że kupujemy wycieczki wcześniej, ale też kto je kupuje. Do tej pory zakupy first minute robiły przede wszystkim rodziny z dziećmi, którym zależy na wyjeździe w ściśle określonym terminie wakacji szkolnych, w hotelu z atrakcjami i animacjami dla dzieci, z pokojem rodzinnym i z wylotem z lotniska jak najbliżej domu. O ile na początku roku jeszcze możemy wybierać z pełnej oferty kierunków i hoteli, o tyle dwa ostatnie sezony pokazały, że w last minute oferta jest bardzo przebrana i turyści muszą iść na kompromis. Jak widać nie chcą, bo po wakacje first minute do biur podróży przychodzą już nie tylko rodziny, ale też coraz młodsze pary i ich rodzice w wieku 45 plus. Każdy chce wypocząć, oszczędzić i dostać coś gratis, a biura podróży walczące o turystę dają mu to zamknięte w słowach First minute.