Ogłoszenie

Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.

AARHUS

Przerwany
X
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • AARHUS

    Aarhus 2018

  • #2
    Hay, Hay, Hej, Hej - jakoś tak Duńczycy witają nas czy to w hotelu, sklepie, innych miejscach.
    Ale po kolei. Wyprawa nasza, czyli moja i małży zaczęła się jakoś 10 dni przed wylotem do Aarhus. Jest weekend sierpniowy, więc czemu nie udać się na krótki trip. Gdzie? Padło na Aarhus. Czemu? Chyba dlatego, że była już Szwecja, Finlandia, Norwegia, to w końcu czas na Danię. Co wiemy o Danii? Hmmm, grają dobrze w piłkę, mają Calsberga i Tuborga, to są piwa a nie piłkarze no i LEGO. Klocki Lego. Decyzja zapadła, nowe miejsce, nowy kierunek, blisko i wcale nie tak drogo.
    Jak przy kasie to kilka cen dla orientacji
    Wylot z GDN 16 sierpnia 2018 godz.18:40 o czasie, lądowanie po 50 minutach. Cena za bilet w dwie strony za osobę to 279,42 zł. Bilet autobusowy z lotniska w Aarhus do centrum miasta, a dokładnie pod sam główny dworzec kolejowy 115DK (duńskich koron) korona po kursie na ten czas była 0,582 zł co daje 66,93 zł za osobę w jedną stronę. Linia 925X firmy Midttrafik zawiezie nas w ok 50 minut z i na lotnisko. Odjazdy i przyjazdy autobusów dopasowane są do godzin lotów.
    Więc był lot, był autobus, czas na hotel. My do hotelu mieliśmy spacerkiem może 5, może 7 minut, Hotel First Atlantic. Koszt to 305,62 zł za noc/osobę w tym śniadanie. Hotel jak dla nas fajny, blisko do portowych nabrzeży - 2 minuty, dworzec autobusowy i kolejowy ok. 7 minut, tyle samo czasu potrzebujemy żeby dojść do katedry, czy teatru. Do tego hotelowa recepcja serwuje cały dzień za darmo kawę i herbatę oraz domowe ciasto. W dobrej, chyba dobrej bo jedynie 50DK za cały dzień można wypożyczyć rower.
    Podsumowując koszty pozostałe, a więc pamiątki (kubek ok.65 DK, magnes 40DK, wstępy do muzeum ArosS chyba 135DK/os. jedzenie głównie budki z pysznymi kiełbaskami 30-40DK, piwa wszelkie od 22DK do 50DK za piwo, strett food, lody, klocki lego dla dwójki dzieci 250DK, alkohole mocniejsze 220DK (Danska i Akvavit) jako pamiątki to po podliczeniu tego co wydaliśmy na miejscu to wychodzi jakieś 315DK/os/dzień czyli 183,33zł/dzień/osobę.
    Suma sumarum wychodzi 1880zł/os (przeloty, hotel, wyżywienie, muzea, wypożyczenie roweru, pamiątki).
    Aarhus jest wart tego, aż tak drogo nie jest Ktoś powie za taką kase można Paryż lub Rzym zwiedzić. Można. Ale dlaczego nie zwiedzić za taką kasę, a pewnie da się i taniej jak tylko zaplanuj się wcześniej podróż. Jak na szybką wyprawę to było warto.
    Co robić w Aarhus, co zobaczyć, o tym w kolejnej części. Jak ktoś jest ciekawy to zapraszam, można pytać, można czytać, można krytykować
    cdn.....

    Komentarz


    • #3
      cd...
      Jest poranek, dzień tygodnia piątek. Co w planie. No przede wszystkim śniadanie skandynawskie na 10 piętrze naszego hotelu. Widoki takie, że wszelkie śledzie, łososie i inne frykasy można odłożyć na inny czas, bo widoki są przepiękne. Mamy panoramę całego Aarhus na wyciągnięcie ręki. Daje to też możliwość zorientowania się w topografii miasta. Więc jemy, pijemy, patrzymy przez okno i planujemy. Plan, jest prosty. Najpierw dzielnica portowa, i dzielnica nowaportowa. Potem wrócimy do hotelu na 30 minutową drzemkę i na stare miasto. Idziemy przez bibliotekę, ogromny szary, betonowy, nowoczesny budynek. Z placami zabaw dla dzieci na zewnątrz jak i wewnątrz. Idziemy nabrzeżami, stare portowe budynki świetnie komponują się z nowym nabrzeżem i jego granitowymi i betonowymi elementami. Jest fontanna, pełno miejsc na posiedzenie. Mijamy koleje budynki, nowe budynki, nowoczesne budynki. Mijamy przystań promową. Promy w kształcie ryby, konstrukcja jak w katamaranie. Wygląda jak pływająca rakieta. Chodnik poprzecinany młodymi drzewami, pełno rowerów. Rowery przyczepione do drzew, do płotów, czegokolwiek do czego da się przypiąć, a jak się nie da to stoją z zamknięciem na tyle koło i już. A te co jeszcze jakiś czas temu stały to leżą, dużo ich stoi, ale dużo też leży. Po prostu całe miasto zawalone rowerami. Super widok. Na horyzoncie najnowsze część mieszkaniowa w porcie. Ale póki co naszym oczom ukazało się kąpielisko, kąpielisko w porcie. Jak? Ktoś zapyta. W rogu nabrzeża wbito ściankę szczelną którą wydzielona w kształcie chyba trapezu, albo innego kopniętego prostokąta obszar tego kąpieliska. Więc jest ścinaka, potem pale stalowe rurowa na których są pomosty pływające które tworzą kąpielisko portowo-morskie. Są tam cztery baseny, prostokątny gł.2m, długi na może 20m, szeroki na może 5m. Dwa brodziki, jeden gł. 0,9m drugi 0,3m. No i basen o średnicy chyba 6m i głębokości 4m, do którego można skakać.
      https://www.lonelyplanet.com/news/20...-harbour-bath/

      Fajnie tu mają. Jest boisko do siatkówki, jest kąpielisko, jest miejsce żeby wypis kawę i piwo. Idziemy dalej, w kierunku budynków w kształcie piramid, żagli. Musicie zobaczyć sami. Ciężko opisać. Pomysłowe.

      cd... jakaś awaria chyba na forum
      Ostatnio edytowane przez tomlee28 ; https://www.wakacje.pl/forum/member/38843-tomlee28 o 30th August 2018, H:i

      Komentarz


      • #4
        cd...

        Z ciekawostek to w tym kompleksie mieści się Konsulat RP. Jest też pomnik w kształcie okularów słonecznych. Właśnie słońce się schowało za chmurami i ciut kropi. Wracamy na kąpielisko. Po co? Na kawę i piwo. Kąpielisko jest czynne, chmury poszły sobie. Ludzie się kąpią. Jest plan. Jutro my tu przyjdziemy się kąpać. Póki co idziemy do hotelu rozprostować nogi. W recepcji hotelowej czeka na nas kawa i herbata, do tego domowe ciasto. Kubek w rękę, ciasto pod pachę i na pięterko Nogi wyciągnięte. Idziemy do katedry. To jakieś 5 minut od hotelu. Idziemy wzdłuż kanału, który wcina się w miasto, dzieląc je na dwie części, na każdej z brzegów pełno stolików, knajpek i innych przybytków. Katedra św. Klemensa, najdłuższa w Danii, największy obiekt ceglany chyba też. Ładna, ciekawa w środku, wstęp na wieżę widokową 15DK. Niestety nie było nikogo od tej wieży, więc idziemy na hot-dogi. Słynne hot-dogi, słynne kiełbaski POLSE. Niebieskie budki, hot-dog, albo parówka na tacce i inne jeszcze kanapki. My poprosimy o dwa hot-dogi z wszystkimi dodatkami. Jest parowka, jest cebulka, jest ogórek małosolny na słodko, musztarda i keczup. Palce lizać. Idziemy główna ulicą. Coś jak nasza Piotrkowska, czy Monciak. Sklep z klockami LEGO zaliczony. Przed nami przechodnie patrzący w niebo. Co tam? Dom towarowy z kładką przeszklona chyba na 10 piętrze. Na dachu tego przybytku trawa, ławki, mini scena koncertowa, dwie knajpki i kładka. Ktoś miał pomysł Idziemy dalej. Cały czas główna ulica miasta, która prowadzi z katedry aż na dworzec kolejowy. Przed dworem kolejowym po prawej stronie mamy kościół, po lewej Aarhus Central Food Market https://aarhuscentralfoodmarket.dk/e...-heart-aarhus/ czyli jedzenie, bardzo dobre jedzenie i coś do picia. My jemy klopsiki rybne, i grillowana kanapka z krewetkami oraz szynką, do tego ogórki, kapusta, wino różowe oraz sok z rabarbaru. Żeby taką ilość jedzenia spalić decydujemy się na udanie się do najstarszej dzielnicy miasta, coś w rodzaju skansenu, a nazywa się to Den Gamle By, wstęp płatny 135DK osoba dorosła. Droga na jakieś 15 minut, trochę pod górę, ale nie wymiękamy. Ale też nie zwiedzamy, ponieważ za godzinę zamykają i szkoda koron, żeby na siłę i w pośpiechu zwiedzać. Zostawiamy sobie to miejsce na jutro, albo kolejny przyjazd W pobliżu jest ogród botaniczny. Idziemy? Jasne, że tak. Mamy szczęście, za 10 minut zamykają, ale wejść jeszcze można. Roślinność z całego świata pod kopułą. Klimat jak by się było w Azji czy Afryce, zależnie od kontynentu. Warto tu wpaść. Super miejsce, wejście bezpłatne. Wracamy do centrum miasta. Jesteśmy zmęczeni. Drogę do hotelu wyznacza nam kanał miejski, po drodze mijamy trzy restauracje z gwiazdkami MICHELIN, wszystkie z tego roku. No cóż idziemy do hotelu, a potem raz jeszcze na miasto. Taki mieliśmy system. Wieczorny spacer zaczynamy od miejskiego ratuszu. Nie jest za ładny, za to można sobie go obejść, a na jego „zapleczu” w parku podziwiać piękne rzeźby nagich kobiet. Jest też instalacja artystyczna która przestawia wieloryba jako śmigłowiec. Ciekawe. Wracamy główną ulica miasta do hotelu. Po drodze zaglądamy do witryn sklepowych, restauracji, galerii. Galeria plakatu, też dużo gołych babek. Jeden to bym nawet kupił, cena 899DK. W hotelu lądujemy ok.22:00. Na Eurosporcie oglądamy wyścig kolarski w Norwegii, nie patrzymy na kolarzy, ale na widoki wkoło wyścigu Idziemy spać, bo jutro ambitne plany, bardzo ambitne

        cdn...

        Komentarz


        • #5
          cd…

          Sobota, za nami czwartkowy wieczór, cały piątek. Teraz mamy całą sobotę. Śniadanie, a po idziemy do Art. Muzeum ARoS. Co to takiego? Budynek chyba 8 piętrowym z aureolą w kolorach tęczy na dachu. No taki pierścień w którym można chodzić i podziwiać miasto we wszystkich kolorach tęczy. Zanim tam dojdziemy idziemy przez park za ratuszem, wiecie, ten gdzie dużo rzeźb gołych babek. Wariackie miasto Aros otwierają o 10:00, my jesteśmy pół godziny później https://en.aros.dk/, bilet 130DK osoba dorosła. Więc co tam jest do zobaczenia. Na każdym z pięter różne ekspozycje, różni artyści. Artyści to są na tym świecie. Generalnie patrzymy i co widzimy? No jak, a nie inaczej. Są gołe kobity? Są. Jest sztuka współczesna są i obrazy jak na mój gust z przełomu XVII i XVIII wieku. Były dwie prace Warhola, jest też lamborghini piękne czarne, całe porysowane. Taka sztuka. W jednej z sali obrazy żywcem z naszego pokoju hotelowego. Ładne. Ale jest taka oto instalacja: kobieta, mężczyzna, dziewczynka. Gałki oczne trzymają w dłoniach. Stoją przy maszynie, drewniane imadło, w nim dwie głowy ssące dwie piersi. Piersi podłączone do krowich wymion zrobionych z rękawiczek lateksowych. Z szyj tych głów wyssane mleko ścieka do podstawionych butelek. Dobre Za rogiem jeszcze ciekawsza instalacja. To połączenie imadła, wiertarki i tokarki. Młotek wisi nad mózgiem, który jest podłączony do wiertarki. Koncepcja chyba była taka, że jak młotek zrobi jeb w mózg, tam coś się skurczy, wiertarka uruchomi tokarkę, a ta spowoduje że zacznie obracać wrzecionem do którego jest podłączony kondom. Jest moc w tych instalacjach Zastanawiamy się czy iść przez wszystkie sale, czy od razu na dach tego muzeum do tęczowego pierścienia. Tak zróbmy tylko zobaczmy tą sale do końca. Kolejne ekspozycje do kamizelki z ładunkami wybuchowymi. Pikuś. Przed nami 3 albo 4 przeszklone gabloty. Co w nich? Poćwiartowana goła baba? Nie. Małe żołnierzyki niemieckie SS. Jakaś apokalipsa. Wieszają na krzyżach ludzika żółtego ze znanej firmy MC, tej od jedzenia. Trup się ściele gęsto, półnadzy żołnierze SS, krzyże, krew, sodomia wysokich lotów. Jak zobaczycie zdjęcia to padniecie. Na końcu tej dużej sali, mała sala. Nawet się nie zastanawiamy. Idziemy. Już gorzej być nie może. A jednak. Postacie żywcem z ku klux klanu dwóch stoi, dwóch siedzi wszyscy w białych kapturach z dziurami na oczy. Oczywiście są to figury. Na środku salki projektor filmowy, na ścianie przewija się film. Jakaś postać się masturbuje, członek jest drewniany. Sperma jest i owszem leci i spada na muchę na podłodze. Zdecydowanie nie nasze klimaty. Zapierdzielamy ile tchu na dach do tej tęczy. Ufff. Aarhus we wszystkich kolorach wydaję się ładny. Taki lekko nie wiadomo jaki. Pomysł i konstrukcja robią wrażenie. Opracowujemy plan powrotu, zostało nam kilka pięter. Strach się bać co będzie dalej. Ale jak to mówił Kukuczka góra zapłacona, musi być zdobyta. Nie wymiękamy. Ciśniemy przez pozostałe ekspozycje. Jest spokojnie, jest ciekawie. W jednej z sali gigantyczny chłopak na dwa piętra. Obrazy, a w ramach pozłacanych tekturowe kartki takie same jakie można zobaczyć u autostopowiczów. Warhola już wspominałem, porysowane autko też. A była sala z pólkami, a na nich pełno słoi. Cała ściana. Artysta chciał chyba zobaczyć w ile słoików da się pokroić i zapakować konia. Do reszty się może przekonacie jak wstawimy zdjęcia Idziemy na miasto. W sumie trzy i pół godziny to aż za dużo na muzeum. Idziemy coś zjeść, padło na sushi, potem do tego kościółka co naprzeciwko Aarhus Central Food Market jest. Tam ciekawostka, w prawej nawie obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, Czarnej Madonny. Po tym piekle jakie widziałem w muzeum art., to w kościele się prawie poczułem jak Pawlak na Batorym do Stanów. Koniec świata. Potem pamiątkowy kubek i magnes. I kawa oraz ciasto w hotelu. Przebieramy się, bierzemy ręczniki, kąpielówki, wypożyczamy rowery i jedziemy na kąpielisko. Ok 15:30 skaczę do głębokiego basenu. Młode Dunki piszczą, klaszczą, szał ciał. To nic, że temperatura powietrza 20 stopni, wody 16 stopni. Kąpiel, skoki. Na rower i jedziemy dalej. Odwiedzamy nową dzielnicę portową, zaglądamy do mariny. Potem w dawne tereny portowe. Do parku za ratuszem, kolejne nagie rzeźby kobiet, ławka parkowa w kolorze tęczy, stare nagrobki. Połączenie jak z Alicji w krainie czarów. Normalnie Meksyk w Danii Oprócz Tuborga i Calsberga jest jeszcze jeden browar, mi przy najmniej nie znany, ale bardzo dobre piwo robiący. Jego nazwa to CERES. W pobliskim pubie zamawiamy małego Ceresa za ledwo co 23DK i patrzymy sobie na lokalesów. Włóczymy się bez celu rowerami po mieście. Ale sprawia nam to taką przyjemność, że bawimy się jak dzieci. Wracamy do hotelu, oddajemy rowery. Koszt takiej zabawy to tylko 50DK na cały dzień za jeden rower. Nogi muszą odpocząć. O 21:00 idziemy na STREET FOOD https://www.aarhusstreetfood.com/ nie mylić z CENTRAL FOOD MARKET Co jemy: małża coś afrykańskiego, chyba świnkę, ja tradycyjnie kiełbaska, czyli hot-dog na stoisku ELSE-PELSE, do tego piwko, a na deser lody o smaku mohito. Trochę mży, ale szybko się kończy ten deszcz. Idziemy na ostatni spacer wieczorny po Aarhus. Potem na kolarstwo szosowe na Eurosporcie i pewnie ok. 1:00 będziemy chrapać Jutro niedziela, dzień powrotu do PL.

          cdn...

          Komentarz


          • #6
            cd…

            Niedziela, spaliśmy tak jak nam budzik pozwolił. Do 8:00, wstajemy pakujemy nasze walizki podręczne idziemy na pożegnalne śniadanie. Po śniadaniu żegnamy nasze portowe klimaty, jakieś zabawy i wygłupy na huśtawkach i hamakach przed biblioteką miejską. Powrót do pokoju i spacerkiem na dworzec autobusowy. Nasz autobus 925X planowo odjeżdża o 12:00, ale na pół godziny przed odjazdem jest gotowy do zabrania nas na lotnisko. Jedziemy 50 minut, szybka odprawa i kontrola w jednym. Lotnisko, to za dużo powiedziane. To bardziej barak lub coś takiego. Jest sklep wolnocłowy, w którym zaopatrujemy się w dwa alkohole z których ponoć Dania słynie. Pierwszy to wódka DANSKA, drugi to AKVAVIT, ponoć alkohol na kminku, ma cale 45 %. Jak się zrobi zimniej to zaproszę szwagra i będziemy degustować Ok. czekamy na nasz samolot. Na lotnisku nie ma co robić, jest ogród z tarasem jest też kącik dla dzieci z klockami Lego. I tyle. No jest jeszcze jakiś szybki bar z kawą i ciastkami. To wszystko. W końcu idziemy do samolotu. Lecimy do GDN, lekkie opóźnienie na starcie, przylot punktualnie. Wita nas słonko i myśl, że to już koniec wyprawy. Jedno jest pewne. Do Aarhus wrócimy, do Aarhus warto się wybrać. Polecamy.

            Na koniec obiecane zdjęcia.
            https://photos.app.goo.gl/mQd18gsnvF8NRXRo9

            Komentarz


            • #7
              jestem. W końcu jestem
              I czytam

              Komentarz


              • #8
                Cześć Mani.

                Komentarz


                • #9
                  cześć

                  Komentarz


                  • #10
                    cześć i ja....

                    jak zwykle fajnie napisane, krótko, treściwie, ale z konkretami....
                    fotki super...!!
                    nawet mi się bardzo spodobało...
                    baseny super...
                    sztuka zeschizowana....
                    aaa.... i nawet molot z moich stron, hihi....

                    dzięki
                    pzdr

                    Komentarz


                    • #11
                      Ahoj Cegła i Mani. I nie tylko oni jeśli jest ktoś jeszcze
                      Cegła, czekałem na Ciebie, a samolot to celowo wrzuciłem, bo wiedziałem skąd on przyleciał po nas
                      Gdyby, jakby, kiedyś, coś? To my planujemy powrót do Aarhus tym razem z dzieciakami. Przybliżony termin to 2-5 maja 2019 roku. Może sztuka będzie ciekawsza Może się uda zmontować ekipę Jakby co noclegi w pomorskim - można spać u mnie
                      Idę zobaczyć co wyczytałaś w Turcji
                      Dzięki za odwiedziny i miłe słowa.

                      Komentarz



                      Zobacz także

                      Przerwany

                      Porównaj oferty biur podróży na wakacje i wczasy Dania, wybierz ekskluzywny pakiet z wszystkim w cenie all inclusive. Atrakcyjne i tanie oferty wyjazdów last minute. Zanim wybierzesz się na wakacje przeczytaj opinie o apartamentach i hotelach.Zobacz oferty na lato 2014 firstminute do 35% taniej.
                      Trwa
                      X