Ogłoszenie

Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.

Ekwador i Galapagos z Rainbow Tours - relacja + fotki

Przerwany
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Ekwador i Galapagos z Rainbow Tours - relacja + fotki

    Przygotowując się do mojej wycieczki do Ekwadoru i na Galapagos (którą ostatecznie odbyłem w terminie 23.05?04.06.2012) zdołałem zdobyć sporo informacji na tym forum, ale nie było tu dotychczas bardziej kompleksowej relacji z tej wycieczki, więc teraz spróbuję ten brak nadrobić, żeby inni mieli w przyszłości łatwiej.

    Przyjmę znany już z moich innych relacji sposób opowiadania. Będzie więc chronologicznie relacja dzień po dniu, najpierw będzie następował ogólny opis przebiegu wydarzeń dnia, a potem dokumentacja fotograficzna. Oczywiście zachęcam inne osoby, które były na tej wycieczce (w tym czy innym terminie) do dodawania własnych uwag, komentarzy i przede wszystkim zdjęć, bo to najbardziej trafia do wyobraźni.

  • #2
    A zatem zaczynajmy.

    23 maja 2012 (dzień 1)

    Pobudkę miałem ?w środku nocy?. Ok. 3:30 wyruszyłem taksówką z Woli (gdzie nocowałem) na Okęcie, gdzie dotarłem przed czwartą rano. Na miejscu odebrałem bilety lotnicze od przedstawiciela biura podróży i ruszyłem do odprawy. W zakresie uzyskania kart pokładowych skorzystałem (zresztą nie miałem innego wyjścia, bo wszystkich lecących moim lotem tam odsyłali) z możliwości ?odprawy elektronicznej? w jednym ze stojących na lotnisku ?kiosków?. Zmieniłem sobie przydzielone mi wcześniej miejsce w samolocie lecącym z Warszawy do Amsterdamu. Jeśli idzie o samolot z Amsterdamu do Quito, to kilka dni przed wycieczką zarezerwowałem sobie przez Internet (na stronie KLM) konkretne miejsce w samolocie, ale przy odprawie elektronicznej okazało się, że przydzielono mi jednak inne i nie mogę już tego zmienić (na szczęście później się okazało, że to nowe miejsce było lepsze od tego, które sam zarezerwowałem). Z wydrukowanymi kartami pokładowymi udałem się do odprawy bagażowej i nadałem bagaż, który miałem odebrać dopiero w Quito. Potem pozostało mi już spokojnie czekać na samolot do Amsterdamu (tam miałem zaplanowaną przesiadkę).

    Start mieliśmy zaplanowany na 6:05, samolot oderwał się od ziemi kilka minut po tej godzinie. Do Amsterdamu leciałem samolotem Boeing 737-800, należącym do linii KLM. W trakcie lotu zaserwowano nam śniadanie w postaci bułki z serem, jabłecznika, ciastka i napojów (ciepłych i zimnych). O 7:43 wylądowaliśmy w Amsterdamie. Na lotnisku przeszedłem do bramki, z której miałem dostać się na samolot do Amsterdamu. Oczywiście po drodze musiałem poddać się kontroli bezpieczeństwa, prześwietlony został nie tylko mój bagaż podręczny, ale i ja sam w specjalnym skanerze. Start samolotu do Quito mieliśmy zaplanowany na 9:55, faktycznie samolot oderwał się od ziemi blisko godzinę później. Tym razem leciałem dużo większym samolotem, był to Boeing 777-200, również należący do linii KLM. Układ siedzeń w klasie ekonomicznej tego samolotu to zasadniczo (poza skrajnymi rzędami) 3-3-3. Ja miałem miejsce po prawej stronie (przy przejściu) środkowych siedzeń. Na wyposażeniu mieliśmy między innymi poduszkę i koc. Mieliśmy też do dyspozycji tzw. ?indywidualne centrum rozrywki?. Polegało to na tym, że w fotel poprzedzającego nas pasażera był wmontowany niewielki ekran (do tego mieliśmy słuchawki i pilota, którego można było wykorzystywać np. do gier), na którym można było wg własnego wyboru oglądać filmy, słuchać muzyki, grać w gry czy oglądać bieżące informacje o locie. Wybór był na tyle duży, że nie sposób było oczywiście z wszystkiego skorzystać. Ja oglądałem filmy, słuchałem muzyki i od czasu do czasu śledziłem przebieg lotu. W trakcie lotu zaserwowano 2 dość obfite posiłki jeden na początku, drugi pod koniec lotu. Poza tym podawano różne przekąski (pod koniec lotu zaserwowano też lody) i wiele razy napoje. Jeszcze w samolocie dostaliśmy do wypełnienia kartę imigracyjną (Andean Immigration Card) i deklarację celną, do późniejszego wręczenia lotniskowym urzędnikom. Po blisko 11 godzinach lotu w końcu o 14:24 czasu ekwadorskiego (tj. 21:24 czasu polskiego) wylądowaliśmy na lotnisku w Quito (stolicy Ekwadoru liczącej ponad 2 mln mieszkańców, położonej u stóp wulkanu Pichincha, jej centralny plac leży na wysokości 2800 m n.p.m.). Potem nastąpiły formalności wjazdowe: kontrola paszportowa, oddanie wypełnionej karty imigracyjnej, odbiór bagażu, oddanie deklaracji celnej, dla wybranych osób (którym zapaliło się losowo czerwone światło w obsługiwanym przez celnika urządzeniu) dodatkowo prześwietlenie bagażu (ja też zostałem wylosowany do tej wyrywkowej kontroli). Na lotnisku czekał na nas nasz ekwadorski przewodnik Walter (dobrze mówił po polsku, gdyż w przeszłości studiował w Polsce na AGH w Krakowie, tam też poznał swoją polską żonę, która teraz prowadzi hotel w Quito, w którym byliśmy zakwaterowani).

    Z lotniska wyruszyliśmy ostatecznie busem ok. 15:40. Ok. pół godziny później dojechaliśmy do hotelu ?Cayman? (www.hotelcaymanquito.com), który był naszym pierwszym miejscem zakwaterowania. O 17-stej mieliśmy spotkanie organizacyjne z p. Haliną (właścicielką hotelu i żoną Waltera), podczas którego m.in. dostaliśmy różne materiały informacyjne (w prezencie dostaliśmy też torbę z nadrukiem reklamującym Galapagos) i zapoznaliśmy się z planowanym przebiegiem wycieczki (kolejność punktów programu zupełnie odbiegała od tego, co było w katalogu biura podróży). Były też różne porady praktyczne i trzeba było wpłacić 135 USD na bilety wstępu i inne opłaty (10 USD było na opłatę wylotową z Quito na Galapagos, trzeba było wypełnić również stosowny formularz związany z tą opłatą). Po spotkaniu udaliśmy się na kolację, którą spożyliśmy w sąsiadującej z hotelem restauracji ?Imperial?. Na tym zakończyliśmy wspólny program tego mocno wydłużonego (z racji zmiany czasu) dnia i udaliśmy się już na zasłużony odpoczynek.

    Komentarz


    • #3
      Dokumentacja fotograficzna z tego dnia siłą rzeczy nie jest zbyt imponująca, ale dla porządku wrzucę trochę fotek.

      A zatem takim oto samolotem lecieliśmy z Warszawy do Amsterdamu,

      [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/502/001byi.jpg/][/URL]

      a takim z Amsterdamu do Quito

      [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/528/002dv.jpg/][/URL]

      Komentarz


      • #4
        Tak prezentowało się wnętrze pokoju, w którym zostałem zakwaterowany

        [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/857/003oxr.jpg/][/URL]

        [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/405/004ob.jpg/][/URL]

        a taki miałem widok z okna pokoju

        [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/233/007pjz.jpg/][/URL]

        [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/43/008ggf.jpg/][/URL]

        Komentarz


        • #5
          oooo fajnie się zaczyna.....dzięki za relację.....X(

          Komentarz


          • #6
            W ogródku przy hotelu rosło sporo ładnych kwiatków

            [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/6/015jmy.jpg/][/URL]

            [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/254/017qy.jpg/][/URL]

            [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/844/018plq.jpg/][/URL]

            [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/338/019ccp.jpg/][/URL]

            [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/687/020jeg.jpg/][/URL]

            Komentarz


            • #7
              Tak wyglądała hotelowa stołówka

              [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/26/026mi.jpg/][/URL]

              [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/822/027jf.jpg/][/URL]

              tak kącik internetowy

              [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/835/029yt.jpg/][/URL]

              a tak kącik wypoczynkowy w ogrodzie

              [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/205/021wf.jpg/][/URL]

              Komentarz


              • #8
                Tak wyglądała recepcja,

                [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/842/024lcd.jpg/][/URL]

                [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/845/025tjp.jpg/][/URL]

                a tak hotel prezentował się z zewnątrz

                [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/401/016aam.jpg/][/URL]

                [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/16/014lhj.jpg/][/URL]

                Komentarz


                • #9
                  I na koniec dwa zdjęcia przedstawiające najbliższe otoczenie hotelu (te budynki stały po drugiej stronie ulicy)

                  [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/85/030gu.jpg/][/URL]

                  [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/684/031iy.jpg/][/URL]

                  Komentarz


                  • #10
                    X(X(X(super początek, mnóstwo szczegółowych informacji, czekam na c.d.

                    Komentarz


                    • #11
                      Wow.....!!!!!
                      Załapałam się na pierwszy rząd!!!!!
                      Zasiadam, popcorn mam i czytam, chłonę, oglądam, podziwiam....!!!!!!
                      Bolek....super, że zacząłeś kolejną świetną relację....!!!!!!

                      Komentarz


                      • #12
                        24 maja 2012 (dzień 2)

                        W nocy pojawiły się oczywiście problemy ze spaniem (związane ze zmianą rytmu dobowego), ale co nieco udało mi się przespać. Rano spożyliśmy śniadanie w hotelu, potem się wykwaterowaliśmy (w hotelu można było zostawić część bagażu) i wyruszyliśmy busem (o 8:30) na lotnisko, dokąd dotarliśmy mniej więcej po 20 minutach. Tam przeszliśmy żmudne procedury kontrolne związane z wylotem na Galapagos. Ostatecznie o 10:25 samolot z nami na pokładzie oderwał się od ziemi i ruszył w kierunku Wysp Galapagos. Lecieliśmy tym razem samolotem Airbus A-319 należącym do ekwadorskich linii lotniczych TAME. Podczas lotu podano posiłek. Lot trwał ok. 1 godzinę i 40 minut. Lądowaliśmy na lotnisku na wyspie Baltra (na miejscu znowu musieliśmy skorygować czas, bo ten na Galapagos jest o godzinę wcześniejszy w porównaniu z kontynentalną częścią Ekwadoru). Lotnisko tam jest specyficzne, gdyż nie jest to budynek z betonu, szkła i stali, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, gdy wyobrażamy sobie lotnisko. To na Baltrze przypomina raczej jakąś wiatę czy kurnik (niegdyś było ono używane przez wojska amerykańskie).Po wylądowaniu musieliśmy dokonać wpłaty (po 100 USD od osoby) za możliwość zwiedzania Parku Narodowego Galapagos. Następnie przeszliśmy drobiazgową kontrolę bagażu podręcznego (bardzo tam pilnują, żeby nie wwozić żadnych produktów organicznych, które mogłyby zagrozić równowadze ekologicznej na Galapagos). Potem musieliśmy czekać na odbiór bagażu. Co ciekawe nie ma tam żadnego taśmociągu tylko kładą wszystkie bagaże pod wiatą i wpuszczają pasażerów, którzy muszą tam odnaleźć swój bagaż, a przy wychodzeniu okazać kwit bagażowy. Na lotnisku czekał na nas już przedstawiciel miejscowego biura podróży (Cesar), który kierował naszym pobytem na wyspach (oczywiście Walter też był z nami).Po załatwieniu wszystkich formalności najpierw autobusem przejechaliśmy (zajęło to ok. 15 minut) do kanału Itabaca. Tam wsiedliśmy na łódź (nasze bagaże spoczęły na jej dachu), którą przeprawiliśmy się na sąsiednią wyspę Santa Cruz. Po dopłynięciu przesiedliśmy się do busa, którym udaliśmy się w dalszą drogę na drugi (południowy) koniec wyspy Santa Cruz. Po drodze podziwialiśmy rozmaite krajobrazy, generalnie wnętrze wyspy pokrywa bujna zieleń (m.in. lasy z drzewami scalesia i bananowce), zróżnicowana jest też wysokość nad poziomem morza. Zatrzymaliśmy się na jeden postój, podczas którego obejrzeliśmy zapadnięte kratery wulkaniczne (Los Gemelos) pokryte bujną roślinnością. Potem dojechaliśmy już do miejscowości Puerto Ayora (jest to największe miasto na wyspie Santa Cruz), gdzie zostaliśmy zakwaterowani w hotelu Fernandina (www.galapagosislands.com/santa-cruz-hotels/fernandina/fernandina-hotel.html). Tam też spożyliśmy lunch, a po nim busem wyruszyliśmy na dalsze zwiedzanie wnętrza wyspy. Najpierw zatrzymaliśmy się na chwilę przy rosnących przy drodze bananowcach i kawie. Potem dojechaliśmy do rancza Primicias, które następnie zwiedziliśmy. Główną atrakcją było tu oglądanie olbrzymich żółwi z Galapagos. Poza żywymi osobnikami mogliśmy oglądać też np. same ogromne skorupy po padłych osobnikach. Na terenie rancza widzieliśmy też rozmaite miejscowe rośliny (w tym owoce) i ptaki. Była też możliwość dokonania różnych zakupów, np. kawy z Galapagos. Po zwiedzeniu rancza w dalszej drodze zatrzymaliśmy się jeszcze przy jakimś naturalny skalnym tunelu, którym się przespacerowaliśmy, nie było tam jednak specjalnie nic ciekawego do oglądania, za to można się było nieźle ubłocić. Potem wróciliśmy już do Puerto Ayora, przy czym nie dojechaliśmy do samego hotelu, tylko wysiedliśmy w centrum miasta by się trochę po nim przespacerować. Widzieliśmy m.in. miejscowy port, kościół, boiska sportowe, mijaliśmy różne sklepy i restauracje, a także pomnik ?Samotnego Georga?, słynnego wiekowego żółwia (którego potem mieliśmy jeszcze okazję zobaczyć ?na żywo?), ostatniego przedstawiciela wymierającego gatunku. Po spacerze przez miasto spożyliśmy jeszcze w hotelu kolację i na tym zakończyliśmy wspólny program dnia.

                        Komentarz


                        • #13
                          Dokumentację fotograficzną z tego dnia rozpocznijmy od rzutu okiem na płytę lotniska w Quito ze stojącym na niej samolotem linii lotniczych TAME

                          [URL=http://imageshack.us/photo/my-images/17/032ema.jpg/][/URL]

                          Komentarz


                          • #14
                            super...!!
                            Czekam na foty z Galapagos....))
                            a będą jakieś piękne papugi...?

                            Komentarz


                            • #15
                              papugi, to raczej nie na Galapagos, tam dominują ptaki morskie

                              Komentarz

                              Trwa
                              X