Ogłoszenie

Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.

Kenia styczeń 2010 wspomnienia cz. 1

Przerwany
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Kenia styczeń 2010 wspomnienia cz. 1

    [url=http://gienekpa.fotosik.pl/albumy/728700.html]ZDJĘCIA[/url]

    Dawno temu gdy opisywałem swoje wrażenie z podróży do Sri Lanki obiecywałem, że następne opisy będą za rok. Niestety sprawy dnia codziennego uniemożliwiły mi wyjazd na wakacje w 2009r. Ci co mają ochotę przeczytać to co kiedyś zwiedziłem mogą zajrzeć [url=http://groups.google.pl/group/pl.rec.turystyka.zorganizowana/browse_thread/thread/70342766376823cd/c517f07506449f2e?hl=pl&q=sri+lanka+gienek&lnk=ol&]TU[/url] lub [url=http://forum.wakacje.pl/read.php?146,901373,901401]TU[/url]

    Swoją podróż do Kenii zacząłem planować na początku 2009r. Im więcej czytałem o tym kraju tym większą miałem ochotę żeby go zwiedzić. Na różnych stronach internetowych znalazłem informacje na temat bezpieczeństwa, zdrowia i waluty.

    Postanowiłem zacząć o zadbanie o zdrowie podczas podróży. Poleciałem do lekarza rodzinnego z prośbą o przypisanie mi profilaktyki anty malarycznej i jakiegoś szczepienia przeciwko choróbskom tropikalnym. Zobaczyłem w oczach Pani doktor konsternację a po chwili wypisała mi skierowanie do poradni chorób tropikalnych. Telefonicznie umówiłem się na wizytę. Okres oczekiwania w kolejce ponad miesiąc. Ale co tam. Miałem przecież jeszcze czas. Po wizycie u lekarza pozostało oczekiwanie na jakieś fajne last minute. Upatrzyłem sobie ofertę Itaki „Śniegi Kilimandżaro” i z niecierpliwością czekałem aż ta oferta będzie oferowana w rozsądnej cenie. Niestety przeliczyłem się. Oferta zniknęła na miesiąc przed planowanym wylotem. Czasu było coraz mniej i zacząłem panicznie rozglądać się za czymś inny. Pomimo bardzo niepochlebnych opinii zdecydowałem się na hotel Kenya Bay z trzydniowym safari. Szybciutko złożyłem rezerwację a po otrzymaniu umowy przelałem pieniądze i cierpliwie oczekiwałem na wylot. W przed dzień wigilii zadzwoniła do mnie Pani z portalu www.wakacje.pl i poinformowała mnie, że biuro podróży odwołało imprezę. Byłem normalnie załamany i zdruzgotany. Urlop już miałem wyznaczony a tu na kilkanaście dni przed wylotem odwołują imprezę. Co tu robić. Znów zacząłem panicznie szukać kolejnej oferty. Niestety nic nie było w dobrej cenie a mój budżet przewidziany na podróż nie był zbyt wysoki. Zdecydowałem się na stacjonarny pobyt w hotelu Keny Bay z kupnem safari na miejscu. Podpisałem umowę opłaciłem wycieczkę. Przyszła kolej na kupno USD. Z tego co dowiedziałem się u organizatora imprezy to banknoty nie mogą być starsze niż z 2002r. Przeleciałem wszystkie kantory w mieście i znalazłem ten który oferował najkorzystniejszy przelicznik.
    Na kilka dni przed wylotem byłem przygotowany w 100%. Zabierałem ze sobą poza ubraniem i kasą:

    - aparat fotograficzny z telekonwertem
    - kamerę Video 8mm
    - GPS z mapą świata i mapą afryki wschodniej (Kenia, Uganda, Tanzania)
    - 12 dodatkowych akumulatorków AA (jak się później okazało niepotrzebnie aż tyle)
    - przejściówkę do gniazd kenijskich
    - rozgałęziacz na trzy gniazda
    - mapę Kenii
    - przewodnik po Kenii

    Przyszła w końcu godzina wyjazdu. Zapakowałem bagaże do samochodu i w drogę. Choć przez całą drogę sypało to bez większych problemów dotarłem na Parking Okęcie przy ulicy Szyszkowej 48 w Warszawie [url=http://www.parkingiokecie.pl/]KLIK[/url] Zaparkowałem samochód poczekałem kilka chwil w ogrzewanym pomieszczeniu aż zbiorą się pozostałe osoby które były umówione na podobną godzinę jak ja i Pan z parkingu zawiózł nas wszystkich na lotnisko. Jak się później okazało ci Państwo też lecieli do Kenii na wakacje.
    Bez większych problemów znalazłem stoisko biura podróży RainbowTours i stanąłem jako pierwszy w kolejce po odbiór dokumentów. Obok stoiska mego biura podróży było stoisko Itaki i kolejka wijąca się aż po kres lotniska .
    Formalności na lotnisku przebiegły bez najmniejszych zgrzytów.

    [url=http://global.images8.fotosik.pl/185/b8ebfc064c19b057.jpg][/url]

    Po kilku chwilach siedziałem w samolocie linii lotniczych EuroCypria i patrzyłem jak obsługa lotniska odmraża samolot polewając go jakąś białą pianą. Po odmrażaniu samolot pokołował w kierunku pasa startowego, poczułem jak siła bezwładności wpiera mnie w fotel i w oknie widziałem jak ziemia jest coraz niżej.
    Lot do Kenii przebiegał dwu etapowo z międzylądowaniem w Kairze. Ci którzy są ciekawi którędy leciał samolot mogą spojrzeć na ślady z podróży. Proszę tylko nie zwracać uwagi na wysokość lotu. Powyżej 10 000m npm mój GPS Oregon 300 zgłupiał i zaczął podawać idiotyczną wysokość. Pewnie twórcy oprogramowania nie przewidzieli, że ten odbiornik będzie używany w samolocie lub ja poprawnie nie potrafiłem ustawić tego odbiornika.

    Pierwszy etap podróży Warszawa -> Mombasa do międzylądowania w Kairze [url=http://www.everytrail.com/fullscreen.php?trip_id=486466]KLIK[/url]

    Drugi etap podróży Warszawa -> Mombasa od międzylądowania w Kairze [url=http://www.everytrail.com/fullscreen.php?trip_id=486475]KLIK[/url]

    Nad Europą niebo było całkowicie zachmurzone więc totalnie nic nie było widać. Nad Morzem Śródziemnym chmur zaczęło ubywać. Gdy samolot wleciał nad afrykę niebo było czyściutkie. W dole rozpościerała się Sahara. Krajobraz był brunatny aż po sam horyzont. W końcu głos Pani stewardesy (obsługa w samolocie była polskojęzyczna) poinformował, że za chwilę będzie międzylądowanie w Kairze. W oknie samolotu zauważyłem to miasto. Z góry to wyglądało tak jakby na pustyni stały budynki wielorodzinne rodem z PRLu . Szare kwadraciki na ciemnobrunatnym piasku. Odrażający widok. Niestety w czasie międzylądowania nie można było opuszczać samolotu w czasie którego samolot był tankowany i załadowywany nowym żarciem. Zmieniła się też załoga. Na szczęście nadal obsługa była polskojęzyczna.
    Samolot wystartował planowo. Siedziałem i z niecierpliwością czekałem kiedy ten lot dobiegnie końca. Nogi bardzo mocno dawały znać o sobie a to dopiero krótszy odcinek drogi. Od Kairu do Mombasy jest dalej niż z Warszawy do Kairu. Obserwowałem w oknie krajobraz który był bardzo monotonny. Na szczęście w oknie pojawiły się piramidy co mnie trochę ożywiło i co jakiś czas w dole pojawiał się Nil który błyszczał w świetle słońca jak srebrny wąż. Ależ to wielka rzeka. Gdy samolot lądował w Mombasie była bardzo ciemna noc. Lotniska na całym świecie są ładnie oświetlone a tu tylko z rzadka była jakaś lampka. Z samolotu schodami zszedliśmy do stojącego obok autobusu który zawiózł nas wprost na lotnisko które było bardzo niepozorne w porównaniu z naszym Okęciem. W drzwiach stał jakiś murzyn w maseczce na ustach i przywitał nas radosnym JAMBO. Tak właśnie zaczynał się mój pobyt na czarnym lądzie

    CDN...

  • #2
    Witaj gienek
    Ja wylatuję do Kenii za 14 dni B)- i jak zapewne się domyślasz - nie mogę się doczekać tej chwili X(
    Dlatego z wielką radością poczytam sobie Twoje całkiem świeżutkie wspomnienia, które osłodzą mi ten trudny okres oczekiwania B)

    Komentarz


    • #3
      witaj gienek... no nareszcie wspomnienia niecierpliwie oczekuje ciagu dalszego X(

      Komentarz


      • #4
        I dużo fotek prosimy Super, znów jest co czytać

        Komentarz


        • #5
          Czy ja dobrze zrozumiałam leciałeś z biura Exim

          Komentarz


          • #6
            Hej,
            Gienek fajnie, że się odezwałeś. Opisuj, opisuj ..... Jesteśmy strasznie ciekawi Twoich wrażeń.

            Komentarz


            • #7
              Zamieszczone przez Basia 35
              Czy ja dobrze zrozumiałam leciałeś z biura Exim
              Tak. Biuro całkiem spoko.

              Komentarz


              • #8
                Patrzę na stronę Exim i nie widzę Kenii.

                Komentarz


                • #9
                  Basia 35 Napisał(a):
                  -------------------------------------------------------
                  > Patrzę na stronę Exim i nie widzę Kenii.

                  Ale się walnąłem. Strasznie mi głupio. Przepraszam bardzo. Chodziło mi oczywiście o Rainbow TOURS

                  Komentarz


                  • #10
                    Gienek, jesteś!
                    I wspomnienia się zapowiadają, super! Tylko ja chyba po powrocie wszystko hurtem łyknę, bo jutro wylatujemy przez Londek, Nairobi do Mombasy:-))
                    Już nie mogę spokojnie usiedzieć, tak mnie wrażenia roznoszą. Nakręcona jestem tą Afryką na maxa.
                    Zdjęcia oglądałam na fotosiku. Ale zielono mieliście!!!! Też bym tak chciała... ale my wylądujemy o miesiąc po Was, więc pewnie już zabeżowi się sawanna i zniknie ta soczysta zieleń... a szkoda, choć te beże też fajny klimat tworzą:-)
                    Pozdrawiam i do "poczytania" w drugiej połowie lutego

                    Komentarz


                    • #11
                      mika super zabawy zycze i czekamy na piekne wspomnienia X(

                      Komentarz


                      • #12
                        Mila zima sie zapowiada.. beda wspomnienia..jupi..
                        Gienek zdiecia piekne wspomnienia pewnie tez

                        Komentarz


                        • #13
                          czesc bachulka, luty zapowiada sie wspaniale, teraz mamy wspomnienia gienka, za 2 tygodnie z Kenii wraca kotka i mika - cudowne wspomnienia murowane ( za 3 tygodnie wracaja baaaasik i mani oj bedzie co czytac i tak cieplej sie az robi i latwiej zniesc to oczekiwanie na swoje wakacje B)

                          Komentarz


                          • #14
                            Od wesołego murzynka w drzwiach lotniska dostaliśmy po dwie kartki. Jedna duża formatu A4 druga mała. Trzeba było je uzupełnić. Oczywiście o jakimś stoliku czy krześle można zapomnieć. Co prawda było coś w stylu stolika ale przy około 180 osobach które wysiadły z samolotu raczej można było zapomnieć o dopchaniu się tam. Usiedliśmy z żoną na podłodze i zaczęliśmy uzupełniać te kwestionariusze. Warunki były strasznie niesprzyjające. O klimatyzacji na lotnisku można oczywiście zapomnieć. Zdjąłem z siebie resztki zimowego ubrania ale i tak byłem zlany cały potem. Po jakimś czasie udało się wypełnić rubryki i odniosłem papierzyska wesołemu murzynkowi. Myślałem, że dostanę teraz wizę. Niestety przeliczyłem się. Otrzymałem kolejne dwa papierzyska do wypełnienia . Ta ich biurokracja jest strasznie uciążliwa. W końcu przyleciałem do Kenii na wakacje a nie po to, żeby tam zamieszkać. Po co tyle tego pisania. Gdy już uzupełniliśmy kolejne kwestionariusze to stanęliśmy w kolejce po wizę. Było trzy stanowiska które wydawały wizy. Boże drogi. Normalnie człowieka szlak może trafić. Nigdy nie widziałem, żeby się ktoś tak srał z robotą jak Kenijczycy. W sumie od przylotu do wydania wizy minęło jakieś trzy godziny. U nas, żeby ktoś tak wolno pracował to zostałby zwolniony z pracy w trybie błyskawicznym. W tym momencie zrozumiałem znaczenie słowa polepole (w suahili znaczy powoli) które jest dewizą życiową większości afrykańskich murzynów. Aż strach pomyśleć co byłoby, żeby w kolejce po wizę nie stali tylko pasażerowie naszego samolotu tylko jeszcze dodatkowo dziesięciu innych Po otrzymaniu wizy radośnie przekroczyliśmy magiczną bramkę i odebraliśmy swój bagaż. Na szczęście była już późna noc więc nie było na lotnisku chętnych do pomocy lokalnych tragarzy. Bez problemu odnaleźliśmy kolejnego wesołego murzynka który stał z tabliczką Rainbow Tours. Obok niego stała jedna z naszych rezydentek. Załadunek bagażu na dach busa przebiegł o wiele sprawniej niż wydawanie wizy. Po chwili jechaliśmy do hotelu i słuchaliśmy podstawowych informacji o Kenii. Pani rezydent opowiadała o malarii. O tym, że ona nie stosuje profilaktyki chemicznej tylko środki odstraszające komary i zawsze śpi pod moskitierą i jeszcze nigdy nie złapała malarii. Nic dziwnego, że nie łyka leków. Przecież każdy wie, że można je stosować tylko przez pewien krótki czas. Oczywiście nie wspomniała o tym, że malaria to nie przeziębienie i wcale nie tak bardzo łatwo jej się pozbyć. Niektóre jej gatunki wytwarzają "hypnozoity" które zagnieżdżają się chyba w wątrobie i nie za bardzo da się ich pozbyć. Te hypnozoity powodują nawroty choroby przez całe życie. Popularnie mówiąc tą chorobę da się zaleczyć a nie wyleczyć. Będzie ona powracać co jakiś czas do końca życia. Rozmawiałem kiedyś z gościem który załapał taką niewdzięczną odmianę malarii. Mówił, że jak się ją zaleczy to wszystko jest ok aż do czasu kiedy choróbsko znów da o sobie znać. Biedaczysko męczy się z tym już kupę lat i prawdopodobnie nigdy tego się nie pozbędzie.
                            W końcu dojechaliśmy do hotelu. Oczywiście w hotelu dalsza biurokracja. Trzeba wypełniać kolejne papierki. Gdy wypełnialiśmy zawiłe formularze pojawiła kelnerka z jakimś sokiem. Był bardzo pyszny i po wypiciu jego od razu poprawił mi się humor. Przyszedł hotelowy tragarz i zaprowadził nas do pokoju. Po wejściu do pokoju od razu zauważyłem komara. Urządziliśmy z żoną wielkie polowanie. Na szczęście skutecznie. Krwiopijca skończył swój żywot na podeszwie mojego klapka. Pokój był mały skromny ale za to czysty co nie zawsze jest takie oczywiste w hotelach 3* w dzikich krajach. Na wyposażeniu był telewizor i lodówka i sejf gratis.

                            [url=http://global.images8.fotosik.pl/185/480dd47d0ea5d6ec.jpg][/url]

                            Łóżko było szerokie i wygodne. Jak na mój gust mogłoby być jeszcze trochę dłuższe.

                            [url=http://global.images8.fotosik.pl/185/e49605174b5c104c.jpg][/url]

                            Po założeniu moskitiery dotykało się zawsze do niej głową lub nogami co znacznie zmniejszało jej skuteczność. Szybciutko poleciałem pod prysznic, potem przez pewien czas męczyłem się jeszcze z założeniem moskitiery i zasnąłem jak kamień. Obudziłem się następnego dnia dokładnie w takiej samej pozycji jak zasypiałem. Na szczęście zmęczenie po wielogodzinnym locie należało do historii.

                            CDN...

                            Komentarz


                            • #15
                              ...no to już wiem czego mam się spodziewać na lotnisku - już zaczynam trenować cierpliwość B)-

                              Komentarz

                              Trwa
                              X