Ogłoszenie Ogłoszenie Module
Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.
Marsascala, hotel Corynthia... Tytuł strony Module
Przenieś Usuń Przerwany

Zobacz także Zobacz także Module
Przerwany

Porównaj oferty biur podróży na wakacje i wczasy Malta, wybierz ekskluzywny pakiet z wszystkim w cenie all inclusive. Atrakcyjne i tanie oferty wyjazdów last minute. Zanim wybierzesz się na wakacje przeczytaj opinie o apartamentach i hotelach.Zobacz oferty na lato 2014 firstminute do 35% taniej.
X
Szczegóły rozmowy Module
Przerwany
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Marsascala, hotel Corynthia...

    Wybieramy się w poczatkach lipca. Może ktoś też w to miejce?

  • #2
    czy hotel nazywa sie Corynthialabrada??? Jeśli tak to z jakiego biura podróży lecicie?? Ja słyszałam, że hotel jest dobry, ale zadko polskie biura podróży go oferują (jeśli to ten hotel).

    Komentarz


    • #3
      To z Neckermana niemieckiego. Ale w każdym wiekszym biurze mozna dostac katalog i licza wg podanych stawej, jak Niemcom. Loty z Berlina. Mieszkam na Wybrzeży zachodnim, to mam rzut beretem. Blizej,niz do Warszawy. Hotl nazywa sie Cirinthia Jerma Palace. Ma cztery N-ki. Miejscowośc leży na zachód od Valetty.

      Komentarz


      • #4
        Dzięki za odpowiedź. Nie wiedziałam, że Neeckerman oferuje też niemiecką oferte wycieczek u nas w Polsce. Pozdrawiam

        Komentarz


        • #5
          I polecam, bo ceny sie różnią.

          Komentarz


          • #6
            Nie polecam specjalnie hotelu Corynthia Marsascala, choc Maltę - jak najbardziej. Ale do rzeczy. Zalety: - hotel ładny, znakomicie położony u wylotu urokliwej zatoki Marsascala, w miejscu, gdzie nie ma jeszcze turystów, tylko miejscowi i mieszkańcy Malty, dla których to kurort. Nie ma więc tłoku, gwaru, krzyku, a jest koloryt lokalny. - widoki na morze, klify, - wygodna promenada prowadzi do miasteczka wzdłuż zatoki ze skałkami i salinami, - wygodny dojazd autobusami do Valetty, przystanek przed hotelem, - ładne pokoje, ręczniki plażowe, spory basen z morską wodą / na ogół na Malcie/, kryty - ze słodką. - w pobliżu kąpieliska i skaliste plaże. - smaczne, obfite posiłki, ładnie podane, zróżnicowane, - cięzko pracujący animatorzy organizujący czas różnym grupom wiekowym, Wady: - basen sie "zepsuł" w połowie pobytu, woda miała brudno-żółte zabarwienie zniechęcające do kapieli, basen ponadto dziwnie ukształtowany - zbyt spadziste dno. - pokojowe potrafią pukać ok 9.00 do pokoju, bo chcą sprzątać, - brak basenu dla dzieci, - liczne grupy młodzieży/zdecydowana przewaga liczebna nad normalnymi turystami/ z obozów językowych skutecznie wypełniające basen po obiedzie i bawiące sie w nim np. o 3.00 nad ranem. Reakcja personelu - dopiero po interwencji. Dozór - zero. - imprezy dla wczasowiczów /tańce, koncerty, konkursy i różne igrce/odbywają się na tarasie. Jakkolwiek kończą się o północy - o śnie do tego czasu nie ma raczej mowy, - hotel jest swoistym centrum rozrywki i kultury dla okolicznych mieszkańców. jednego dnia potrafi się odbywać np. na tarasie potańcowka dla seniorów, a na dolnym podeście - komunia i kinderbal. szczytem była organizacja wesela pod oknami pokoi - od popołudnia do północy. Skończyło sie wówczas wskutek interwencji. Muzyka ryczała strasznie, choć i tak tańców nie było. - wspomniana działalność hotelu dezorganizuje np. posiłki wieczorne, bo kelnerzy obsługiwali obie imprezy - nas i zleconą, - brak piaszczystej plaży, ale o tym jest napisane w ka

            Komentarz


            • #7
              Co do hotelu to nie wiem, bo nigdy w środku nie byłem za to zgodze jesli chodzi o opis Malty z małym wyjątkiem czyli znaczków. Owsze mogą być problemy z ich kupnem w typowoa"turystycznych" sklepach np. w Valletcie. Ale w Marsaskali bez problemu można je kupić, przy samym centrum promenady jest sklepik z gazetami (zwykle wystawione na chodniku) jakimiś pamiątkami i rzeczami dla turystów itp. I tam nigdy nie miałem problemów z kupieniem znaczków. Nie jestem pewien w 100% ale zdaje się że można je kupić jeszcze w Phoebe to taki papierniczy u wylotu drogi na Żabbar. Podejrzewam że w większości papierniczych też się je dostanie. Kiedyś chyba kupowałem też na poczcie w Valletcie ale to było jakieś 12 lat temu. Co do samej Marsakali to uważam że całkiem dobre miejsce na wyjazd, nie ma tłoków turystów jak np. w Qawrze a jednocześnie nie jest to jakieś pustkowie gdzie nic się nie dzieje. Pełno knajpek (z ulubobionych Lemon n Lime i jeśli nie myle nazwy Saturday Night prawie samo centrum promenady, tuż obok Fastfoodu) Oczywiście w centrum troche drożej niż na obrzeżach kiedyś byłem w The Weel (mam nadzieje ze i tu nie przekrece nazwy ) chyba pierwsza knajpka od strony Jermy, nie jest jakaś szczególnie piękna w środku za to spokojna i kiedyś za piwo za które w Saturday Night chcieli 80c zapłaciłem 45c a na dodatek po chwili właściciel przyniusł mi jakąś przekąskę w stylu chleb z oliwkami kaparami i czyms jeszcze. Z pizzeri czy innych Take Away polecam Brighton wieczorami niestety duże kolejki, ale maja duże poje i dobre w dodatku niedrogo. uff.. ok przestaje nudzić Paweł

              Komentarz


              • #8
                To wszystko prawda, ale sklepik z pocztowkami / sprzedawczyni mila/ wieczorami zamkniety, a wówczas udawalismy sie na obowiązkowy spacer, niczym rdzenni Maltańczycy. My kupiliśmy je w końcu w Valettcie, na poczcie. Tak, Marsascala to był dobry wybór. A dojazd wszędzie bajecznie prosty.

                Komentarz


                • #9
                  He he... bajecznie prosty pod warunkiem nie pomyli autobusu. Kiedyś wracałem już w nocy i łapałem autobus gdzeiś we Fgurze i zamiast do 19 czy 20 wsiadłem do 21 po czym zamist w Marsaskali wylądowałem w Xgħajrze Dzięki temu mialem prawie godzinny spacerek do domu zgadując którędy powinienem iść

                  Komentarz


                  • #10
                    No, wiesz, to może Ci się zdarzyć wszędzie, nawet rodzimej miejscowości... Może likieru kaktusowego / mniam.../ bylo za duzo. A może Ciska / nie mniam/...
                    Pozdrawiam.

                    Komentarz


                    • #11
                      He he, no nie ani likier (niestety nie próbowałem, ale kiedys przywiozlem rodzicom i czeka na otwarcie, ani fuj cisk za to hopleaf, ale zapewne dużo kinnie ) na usprwiedliwienie mam to, że byłem zmęczony bo tego dnia zrobiłem już wcześniej kilkanaście kilometrów m.in. po okolicach Marsaskali i z Valletty do Fgury. W dodatku zmylił dane zapamietane z przystanku w Maraskali bo pamiętałem że były rozkłady 20 i 22 więc stwierdziłem że 21 też pewnie był

                      Komentarz


                      • #12
                        Mialo byc ze Cisk jest fuj a Hopleaf cacy

                        Komentarz


                        • #13
                          To Cie trochę tłumaczy. Co do lilkieru - polecam jednak spróbować. Czy byłeś w Mdinie?

                          Komentarz


                          • #14
                            Hmmm w Mdinie byłem chyba 4 czy 5 razy, niestety dwa razy były tam lekkie remonty, raz wodociągi, raz nawierzchnia kilku uliczek. A ostatnie dwa były trochę zabiegane, jak cały wyjazd gdzie większość czasu to było zbiranie matriałów do mojej strony (adres w informacjach o mnie bo poniekąd trochę konkuręcją jestem ) o Malcie (niestety większość jak np. notatki o muzeach czy masa zdjęć wciąż czeka sobie w segregatorach, aż będzie więcej czasu). Ale mam nadzieję że w październiku uda się pocieszyć trochę spokjem Mdiny (wtedy już przy trochę mniejszej ilości turystów )

                            Komentarz


                            • #15
                              Bardzo mi się tam podobało. Zazdroszczę Ci, że możesz być częściej na Malcie, nawet, jeśli to czysto służbowe pobyty.
                              Ja bym tam mogła mieszkać. To znaczy - na Malcie.

                              Komentarz

                              Trwa
                              X