Ogłoszenie Ogłoszenie Module
Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.
Marsascala, hotel Corynthia... Tytuł strony Module
Przenieś Usuń Przerwany
Nieskonfigurowany widget statycznego HTML Nieskonfigurowany widget statycznego HTML Module
Przerwany

Treść widgetu statycznego HTML
X
Szczegóły rozmowy Module
Przerwany
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Marsascala, hotel Corynthia...

    Wybieramy się w poczatkach lipca. Może ktoś też w to miejce?

  • #2
    czy hotel nazywa sie Corynthialabrada??? Jeśli tak to z jakiego biura podróży lecicie?? Ja słyszałam, że hotel jest dobry, ale zadko polskie biura podróży go oferują (jeśli to ten hotel).

    Komentarz


    • #3
      To z Neckermana niemieckiego. Ale w każdym wiekszym biurze mozna dostac katalog i licza wg podanych stawej, jak Niemcom. Loty z Berlina. Mieszkam na Wybrzeży zachodnim, to mam rzut beretem. Blizej,niz do Warszawy. Hotl nazywa sie Cirinthia Jerma Palace. Ma cztery N-ki. Miejscowośc leży na zachód od Valetty.

      Komentarz


      • #4
        Dzięki za odpowiedź. Nie wiedziałam, że Neeckerman oferuje też niemiecką oferte wycieczek u nas w Polsce. Pozdrawiam

        Komentarz


        • #5
          I polecam, bo ceny sie różnią.

          Komentarz


          • #6
            Nie polecam specjalnie hotelu Corynthia Marsascala, choc Maltę - jak najbardziej. Ale do rzeczy. Zalety: - hotel ładny, znakomicie położony u wylotu urokliwej zatoki Marsascala, w miejscu, gdzie nie ma jeszcze turystów, tylko miejscowi i mieszkańcy Malty, dla których to kurort. Nie ma więc tłoku, gwaru, krzyku, a jest koloryt lokalny. - widoki na morze, klify, - wygodna promenada prowadzi do miasteczka wzdłuż zatoki ze skałkami i salinami, - wygodny dojazd autobusami do Valetty, przystanek przed hotelem, - ładne pokoje, ręczniki plażowe, spory basen z morską wodą / na ogół na Malcie/, kryty - ze słodką. - w pobliżu kąpieliska i skaliste plaże. - smaczne, obfite posiłki, ładnie podane, zróżnicowane, - cięzko pracujący animatorzy organizujący czas różnym grupom wiekowym, Wady: - basen sie "zepsuł" w połowie pobytu, woda miała brudno-żółte zabarwienie zniechęcające do kapieli, basen ponadto dziwnie ukształtowany - zbyt spadziste dno. - pokojowe potrafią pukać ok 9.00 do pokoju, bo chcą sprzątać, - brak basenu dla dzieci, - liczne grupy młodzieży/zdecydowana przewaga liczebna nad normalnymi turystami/ z obozów językowych skutecznie wypełniające basen po obiedzie i bawiące sie w nim np. o 3.00 nad ranem. Reakcja personelu - dopiero po interwencji. Dozór - zero. - imprezy dla wczasowiczów /tańce, koncerty, konkursy i różne igrce/odbywają się na tarasie. Jakkolwiek kończą się o północy - o śnie do tego czasu nie ma raczej mowy, - hotel jest swoistym centrum rozrywki i kultury dla okolicznych mieszkańców. jednego dnia potrafi się odbywać np. na tarasie potańcowka dla seniorów, a na dolnym podeście - komunia i kinderbal. szczytem była organizacja wesela pod oknami pokoi - od popołudnia do północy. Skończyło sie wówczas wskutek interwencji. Muzyka ryczała strasznie, choć i tak tańców nie było. - wspomniana działalność hotelu dezorganizuje np. posiłki wieczorne, bo kelnerzy obsługiwali obie imprezy - nas i zleconą, - brak piaszczystej plaży, ale o tym jest napisane w ka

            Komentarz


            • #7
              Co do hotelu to nie wiem, bo nigdy w środku nie byłem za to zgodze jesli chodzi o opis Malty z małym wyjątkiem czyli znaczków. Owsze mogą być problemy z ich kupnem w typowoa"turystycznych" sklepach np. w Valletcie. Ale w Marsaskali bez problemu można je kupić, przy samym centrum promenady jest sklepik z gazetami (zwykle wystawione na chodniku) jakimiś pamiątkami i rzeczami dla turystów itp. I tam nigdy nie miałem problemów z kupieniem znaczków. Nie jestem pewien w 100% ale zdaje się że można je kupić jeszcze w Phoebe to taki papierniczy u wylotu drogi na Żabbar. Podejrzewam że w większości papierniczych też się je dostanie. Kiedyś chyba kupowałem też na poczcie w Valletcie ale to było jakieś 12 lat temu. Co do samej Marsakali to uważam że całkiem dobre miejsce na wyjazd, nie ma tłoków turystów jak np. w Qawrze a jednocześnie nie jest to jakieś pustkowie gdzie nic się nie dzieje. Pełno knajpek (z ulubobionych Lemon n Lime i jeśli nie myle nazwy Saturday Night prawie samo centrum promenady, tuż obok Fastfoodu) Oczywiście w centrum troche drożej niż na obrzeżach kiedyś byłem w The Weel (mam nadzieje ze i tu nie przekrece nazwy ) chyba pierwsza knajpka od strony Jermy, nie jest jakaś szczególnie piękna w środku za to spokojna i kiedyś za piwo za które w Saturday Night chcieli 80c zapłaciłem 45c a na dodatek po chwili właściciel przyniusł mi jakąś przekąskę w stylu chleb z oliwkami kaparami i czyms jeszcze. Z pizzeri czy innych Take Away polecam Brighton wieczorami niestety duże kolejki, ale maja duże poje i dobre w dodatku niedrogo. uff.. ok przestaje nudzić Paweł

              Komentarz


              • #8
                To wszystko prawda, ale sklepik z pocztowkami / sprzedawczyni mila/ wieczorami zamkniety, a wówczas udawalismy sie na obowiązkowy spacer, niczym rdzenni Maltańczycy. My kupiliśmy je w końcu w Valettcie, na poczcie. Tak, Marsascala to był dobry wybór. A dojazd wszędzie bajecznie prosty.

                Komentarz


                • #9
                  He he... bajecznie prosty pod warunkiem nie pomyli autobusu. Kiedyś wracałem już w nocy i łapałem autobus gdzeiś we Fgurze i zamiast do 19 czy 20 wsiadłem do 21 po czym zamist w Marsaskali wylądowałem w Xgħajrze Dzięki temu mialem prawie godzinny spacerek do domu zgadując którędy powinienem iść

                  Komentarz


                  • #10
                    No, wiesz, to może Ci się zdarzyć wszędzie, nawet rodzimej miejscowości... Może likieru kaktusowego / mniam.../ bylo za duzo. A może Ciska / nie mniam/...
                    Pozdrawiam.

                    Komentarz


                    • #11
                      He he, no nie ani likier (niestety nie próbowałem, ale kiedys przywiozlem rodzicom i czeka na otwarcie, ani fuj cisk za to hopleaf, ale zapewne dużo kinnie ) na usprwiedliwienie mam to, że byłem zmęczony bo tego dnia zrobiłem już wcześniej kilkanaście kilometrów m.in. po okolicach Marsaskali i z Valletty do Fgury. W dodatku zmylił dane zapamietane z przystanku w Maraskali bo pamiętałem że były rozkłady 20 i 22 więc stwierdziłem że 21 też pewnie był

                      Komentarz


                      • #12
                        Mialo byc ze Cisk jest fuj a Hopleaf cacy

                        Komentarz


                        • #13
                          To Cie trochę tłumaczy. Co do lilkieru - polecam jednak spróbować. Czy byłeś w Mdinie?

                          Komentarz


                          • #14
                            Hmmm w Mdinie byłem chyba 4 czy 5 razy, niestety dwa razy były tam lekkie remonty, raz wodociągi, raz nawierzchnia kilku uliczek. A ostatnie dwa były trochę zabiegane, jak cały wyjazd gdzie większość czasu to było zbiranie matriałów do mojej strony (adres w informacjach o mnie bo poniekąd trochę konkuręcją jestem ) o Malcie (niestety większość jak np. notatki o muzeach czy masa zdjęć wciąż czeka sobie w segregatorach, aż będzie więcej czasu). Ale mam nadzieję że w październiku uda się pocieszyć trochę spokjem Mdiny (wtedy już przy trochę mniejszej ilości turystów )

                            Komentarz


                            • #15
                              Bardzo mi się tam podobało. Zazdroszczę Ci, że możesz być częściej na Malcie, nawet, jeśli to czysto służbowe pobyty.
                              Ja bym tam mogła mieszkać. To znaczy - na Malcie.

                              Komentarz

                              Trwa
                              X