Miejsca warte zobaczenia: tunezyjskie oazy

InspiracjeBeata Bartsch05.06.2020

W saharyjskiej części Tunezji obowiązkowym punktem programu powinna być wycieczka na pustynię. Zaraz na drugim miejscu jest wizyta w oazie, gdzie możemy przekonać się jak życiodajną moc ma woda, skosztować daktyli zwanych "palcem światła" i znaleźć wytchnienie w cieniu palm.

Oaza
Oaza

Tunezyjskie oazy mogłam odkryć dzięki podróży służbowej w ramach wyjazdu studyjnego, podczas którego agenci turystyczni zwiedzają miejsca i hotele, żeby móc przekazać turystom ich prawdziwy obraz. Po raz kolejny przekonałam się, że być, doświadczyć danego miejsca to zupełnie co innego niż opis w katalogu. Te miejsca są po prostu takim must see.

Chebika - oaza górska

Rankiem wyruszyliśmy ku granicy z Algierią, drogą wzdłuż wyschniętego słonego jeziora Chott el Gharsa w kierunku Gór Atlas, do jednej z trzech najsłynniejszych tunezyjskich oaz górskich, Chebiki, określanej także mianem Fortecy Słońca.

Oaza w Tunezji
Oaza w Tunezji

Za oknami przewija się monotonny krajobraz spalony słońcem, płaski aż po horyzont, niemalże pozbawiony zieleni. W pewnym momencie dostrzegam pasmo pomarańczowo-brązowych gór, wyrastających niemalże wprost z tego płaskiego terenu. To najbardziej na wschód wysunięta część Gór Atlas, rozległego łańcucha górskiego rozciągającego się wzdłuż północnego wybrzeża Afryki aż do Oceanu Atlantyckiego.

W tym masywie rzuca mi się w oczy zielona rysa oazy. Zieleń palm kontrastuje z kolorem gór sprawiając, że widok jest niezwykle malowniczy. Okazuje się, że dotarliśmy na miejsce. Z nieba leje się żar, słońce oślepia swym blaskiem. Forteca Słońca otwiera przed nami swoje podwoje.

Życie w oazie
Życie w oazie

Mijamy zabudowania oazy i udajemy się na krótką wędrówkę wytyczonym szlakiem. Prowadzi pod górę, przez wąską szczelinę między skałami, by zejść na dno wąwozu, do turkusowego jeziorka, będącego życiodajnym źródłem oazy.

Na przeciwległym wzgórzu przykuwa wzrok ułożony z kamieni napis „Welcome to Chebika”. Z tego niewielkiego zbiornika wodnego wypływa nitka krętego strumienia, wzdłuż którego poprowadzona jest wąska ścieżka, pozwalająca śledzić jego bieg w wąwozie wśród skalistych ścian. W pewnym momencie strumień spada ze skalnego przełomu malowniczym wodospadem i zamienia się w potok płynący w gaju palmowym. Trasa ma około 500 m długości i jest niezwykle widokowa.

Oaza
Oaza

Tozeur – oaza palm daktylowych

W południe żegnamy górską oazę Chebika skąpaną w tunezyjskim słońcu i udajemy się w drogę powrotną. Wracamy do Tozeur leżącego w regionie Tunezji zwanym Krajem Palm.


W Tozeur rośnie kilkaset tysięcy palm daktylowych, co sprawia, że jest ono jedną z największych oaz palm daktylowych w Tunezji. Oaza nie jest tak malownicza jak odwiedzona wcześniej Chebika, ale zachwyca bujną roślinnością. Pod baldachimem liści palmowych uprawiane są oliwki, figi, morele, bananowce, granaty, cytrusy, zboża i warzywa.

Tam też, w cieniu rzucanym przez palmy i drzewa, wśród krzewów owocowych, ustawiono i nakryto dla nas stoły. Mając nad głowami tak oryginalną osłonę przed palącym tunezyjskim słońcem, miałam okazję skosztować posiłek przygotowany z plonów oazy. Na deser na stołach zagościły patery pełne owoców oraz produkt flagowy oazy – najwyższej jakości daktyle odmiany deglat en nour, co można przetłumaczyć jako „palce światła”. Są miękkie, w bursztynowym kolorze i mają miodowy smak. Daktyle są traktowane w Tunezji niczym dobro narodowe.

Palmy daktylowe
Palmy daktylowe

Daktyle stanowią jeden z głównych towarów eksportowych Tunezji. Powszechnym widokiem są tam palmy daktylowe z kiściami owoców umieszczonymi w siatkach ochronnych, które chronią daktyle przed deszczem, piaskiem i owadami, aby jak najmniej owoców uległo zmarnowaniu. Daktyle sprzedawane są na gałązkach, z pestkami - nie są drylowane, bo według miejscowych taki zabieg obniża ich jakość. Są cenione przez Arabów jako źródło mikroelementów i witamin, przez co idealnie nadają się jako prowiant na podróż karawaną przez pustynię. To też idealna przekąska dla turystów w dalszą drogę i zdrowsza odmiana barowych snacków.

Daktyle
Daktyle

Delektując się słodkim smakiem tunezyjskich daktyli, przypominam sobie ten gorący, październikowy dzień, spacer po malowniczej Chebice i późniejszą ucztę w orzeźwiającym cieniu palm daktylowych w oazie Tozeur. Uwielbiam posiłki na świeżym powietrzu, a ten był w wyjątkowych okolicznościach i niecodziennym krajobrazie. Takie wspomnienie może każdego wprawić w słoneczny, wakacyjny nastrój nawet w najbardziej pochmurny dzień.

Beata Bartsch

Polecane oferty