Magazyn Wakacje.pl
Nowości

Jak wygląda codzienne życie w Egipcie – rozmowa z Patrykiem Surackim

AfrykaAgnieszka Słupecka01.10.2026

Patryk Suracki jest polskim twórcą internetowym tworzącym treści o tematyce podróżniczej (TikTok, Instagram, Facebook) pod nazwą Inna Strona Świata. Przez kilka lat mieszkał w Egipcie, głównie w Hurghadzie. Opowiada, dlaczego wybrał ten kraj, jak wyglądała jego codzienność poza hotelem i co najbardziej zaskoczyło go w życiu mieszkańców. Mówi też o cenach, różnicach społecznych, podejściu do czasu i relacjach między ludźmi.

Rozmowa z Patrykiem Surackim o codziennym życiu w Egipcie
Rozmowa z Patrykiem Surackim o codziennym życiu w Egipcie

Agnieszka Słupecka: Jak zaczęła się Twoja historia z Egiptem? Dlaczego wybrałeś właśnie ten kraj?

Patryk Suracki: Szukałem kraju z dobrą pogodą, ale bardzo ważna była też dla mnie strefa czasowa. Pracowałem wtedy zdalnie, dlatego zależało mi, aby pozostać online z Polską. Jedna godzina różnicy była znacznie wygodniejsza niż dwie czy trzy. Znaczenie miała również fascynująca kultura.

Wcześniej dużo podróżowałem. Miałem już za sobą między innymi podróże po Afryce i Indiach, więc Egipt nie był dla mnie aż tak egzotyczny. To, co niektórym turystom przeszkadza, mnie nie zniechęcało. Po wcześniejszych doświadczeniach patrzyłem na ten kraj bardzo pozytywnie i czułem się w nim bezpiecznie.

Początkowo planowałem zostać na sześć lub siedem miesięcy, a ostatecznie związałem się z Egiptem na około cztery lata. Nie mieszkałem tam jednak bez przerwy. Najczęściej spędzałem w Egipcie pięć lub sześć miesięcy, potem przez kilka miesięcy podróżowałem po świecie, a do Polski wracałem na kilka tygodni. Po około dwóch latach zauważyłem, że to właśnie w Egipcie odpoczywam po podróżach. Wtedy zacząłem traktować go jak dom.

Urlop zaczyna się tutaj
Uczestnicy
Szukaj

A.S.: Jak wyglądał Twój zwykły dzień w Egipcie?

P.S.: Na początku pracowałem zdalnie, a po pracy korzystałem z życia w mieście. Mieszkałem blisko mariny, więc mogłem wyjść na spacer i spotykać ludzi, którzy właśnie przeżywali swój najlepszy tydzień w roku. Ich wakacyjna energia udzielała się także mnie. Przeprowadziłem się w listopadzie, dlatego słońce i możliwość spędzania czasu na zewnątrz były dla mnie czymś wyjątkowym.

Poza pracą chodziłem na siłownię, biegałem, robiłem zakupy, wychodziłem do restauracji i pływałem w morzu nawet w listopadzie czy grudniu. W weekendy poznawałem okolicę, jeździłem do Luksoru i Kairu, odwiedzałem mniejsze miejscowości. Lubię poznawać kraje podczas długich spacerów, dlatego dużo chodziłem po Hurghadzie, próbowałem lokalnej kuchni i obserwowałem codzienne życie.

Dopiero po około siedmiu miesiącach zacząłem tworzyć materiały do mediów społecznościowych. Najpierw chciałem sam poznać kraj. Później uznałem, że moje doświadczenia mogą zainteresować osoby, które znają Egipt wyłącznie z tygodniowych lub dwutygodniowych wakacji.

A.S.: Co najbardziej zaskoczyło Cię w Egipcjanach i w samym kraju?

P.S.: Na pewno ekspresyjność mieszkańców. Zdarzało mi się widzieć gwałtowne sprzeczki, które równie szybko się kończyły. Pamiętam sytuację na targu, gdy dwóch sprzedawców pokłóciło się o to, u którego z nich kupię pomarańcze. Po ostrej wymianie zdań chwilę później znów normalnie ze sobą rozmawiali. W Polsce taki konflikt prawdopodobnie trwałby znacznie dłużej.

Zaskoczyła mnie również świeżość produktów w lokalnych sklepach. Na targu można wybrać konkretny drób, a dokładniej kurę, która po kilku minutach jest przygotowana i zapakowana. Dla Europejczyka może to być trudny widok, ale mieszkańcy traktują go jako zwyczajny element zakupów. Bardzo dobre są też świeże owoce i warzywa.

A.S.: Czy w Egipcie zimą naprawdę może być zimno?

P.S.: Tak, i turyści nie zawsze to odczuwają. Hotele mają grubsze ściany, a część obiektów jest ogrzewana. Zwykłe mieszkania bywają nieocieplone i przewiewne. Kiedy na zewnątrz wieje, chłód szybko czuć również w środku.

Podczas mojego pobytu trafiłem na wyjątkowo zimny okres, gdy temperatura spadła do około 5 st. C. W takim mieszkaniu było naprawdę nieprzyjemnie. Gdy świeciło słońce i temperatura przekraczała 20 st. C, ogrzewaliśmy się na balkonie albo wychodziliśmy na zewnątrz, ponieważ wnętrze nie zdążyło nagrzać się w ciągu dnia. Wakacje zimą w dobrym hotelu nadal uważam za świetny pomysł, ale codzienne mieszkanie w Egipcie o tej porze roku wygląda inaczej.

A.S.: Jak wygląda poziom życia mieszkańców Egiptu?

P.S.: W Egipcie bardzo wyraźnie widać skrajności. Brakuje silnej klasy średniej: część ludzi żyje bardzo skromnie, a część jest naprawdę zamożna. W Hurghadzie można przejść kilkaset metrów i znaleźć się w zupełnie innym świecie. Obok eleganckich budynków i osiedli stoją miejsca o znacznie niższym standardzie.

Jeszcze mocniej widać to w Kairze. Są tam nowoczesne dzielnice przypominające Dubaj, ale także obszary, w których warunki życia są bardzo trudne. To kraj ogromnych kontrastów i trudno opisać go jednym obrazem.

A.S.: Gdzie w kurortach można zobaczyć bardziej codzienne oblicze Egiptu?

P.S.: W Hurghadzie warto pojechać do Daharu, czyli najstarszej części miasta. Można tam spacerować i obserwować zwyczajne życie mieszkańców. W Sakali i przy Sheraton Street turystyka miesza się z lokalną codziennością. El Kawther jest bardziej europejską dzielnicą, chociaż mieszkają tam także Egipcjanie.

Hurghada pozwala w krótkim czasie zobaczyć bardzo różne oblicza kraju. Można mieszkać w wygodnym miejscu, a po wyjściu z osiedla znaleźć się w bardziej surowej, autentycznej części miasta.

A.S.: Który egipski kurort poleciłbyś osobie jadącej tam pierwszy raz?

P.S.: Osobom, które obawiają się pierwszego spotkania z inną kulturą, bezpiecznie poleciłbym Sharm el Sheikh. Jest bardziej uporządkowany i nastawiony na turystów. Nadal można tam spacerować i znaleźć zajęcia poza hotelem, ale zetknięcie z codziennym Egiptem jest łagodniejsze.

El Gouna jest bardzo elegancka, lecz także mocno wykreowana i trudno zobaczyć tam zwyczajne życie kraju. Hurghada jest bardziej surowa. Daje szansę poznania prawdziwego miasta, ale dla niektórych osób pierwsze spotkanie z chaosem i kontrastami może być trudne. Sam bardzo długo uważałem, że Hurghada najlepiej nadaje się na początek, jednak z czasem zmieniłem zdanie.

A.S.: Czy życie w Egipcie jest tanie?

P.S.: Dla osoby zarabiającej w Polsce Egipt może być bardzo tani. Dla miejscowych jest jednak drogi, ponieważ ich wynagrodzenia są znacznie niższe. Dlatego te same ceny są zupełnie inaczej odbierane przez turystę i przez Egipcjanina.

Podstawowe lokalne produkty muszą pozostać dostępne dla mieszkańców. Drożeją natomiast towary importowane ze względu na niski kurs funta egipskiego. Świeże owoce, warzywa, mięso i ryby nadal mogą kosztować niewiele z perspektywy Europejczyka. Jeśli zna się lokalne sklepy i targi, zakupy są znacznie tańsze niż w miejscach nastawionych na turystów.

Podobnie jest z restauracjami. W lokalach odwiedzanych przez mieszkańców lub Europejczyków żyjących na miejscu można wydać niewiele. Pamiętam wieczór dla czterech osób, z kolacją, napojami i sziszą, który kosztował około 140 zł. Trzeba jednak pamiętać, że dla lokalnej rodziny ta kwota oznacza coś zupełnie innego niż dla nas."

A.S.: Gdzie najlepiej robić zakupy w Hurghadzie?

P.S.: Produkty spożywcze można kupować w supermarketach, natomiast po mięso, owoce i warzywa warto wybrać się również na targ. Dobrym rozwiązaniem jest lokalna sieć sklepów Gomla. Kupują tam przede wszystkim mieszkańcy, ceny są podane przy produktach, więc łatwiej uniknąć zawyżania kwot tylko dlatego, że ktoś wygląda na turystę.

W Egipcie płatności kartą są dziś dość powszechne. Przez pewien czas korzystałem niemal wyłącznie z płatności telefonem i rzadko potrzebowałem gotówki. W niewielkich sklepach lub na wsi karta oczywiście nie zawsze będzie dostępna, ale w mieście można nią płacić w wielu miejscach.

A.S.: Jak młodzi Egipcjanie wchodzą w dorosłe życie? Jakie są Twoje obserwacje?

P.S.: Bardzo często kontynuują zawód rodziców. Jeśli ojciec jest mechanikiem, prowadzi sklep albo pracuje jako fryzjer, dzieci od najmłodszych lat pomagają mu i uczą się fachu. Najpierw obserwują i wykonują proste zadania, a później potrafią już samodzielnie obsługiwać klientów.

Z europejskiej perspektywy widok pracujących dzieci może budzić sprzeciw. Nie chcę oceniać, że wszystko w tym systemie jest dobre, zwłaszcza gdy praca odbywa się kosztem edukacji. Jednocześnie widziałem, że dla wielu rodzin jest to naturalny sposób przekazywania zawodu i budowania samodzielności. Nie można automatycznie zakładać, że każde z tych dzieci jest nieszczęśliwe.

A.S.: Jak według Ciebie Egipcjanie podchodzą do pracy i czasu?

P.S.: Egipt może być dobrym miejscem dla osób przedsiębiorczych. Konkurencja w wielu branżach jest mniejsza niż w Europie, dlatego ktoś z pomysłem i determinacją może stosunkowo szybko znaleźć swoją niszę. Z drugiej strony podejście pracowników do obowiązków bywa inne. Słyszałem od polskich przedsiębiorców, że po wypłacie niektórzy pracownicy potrafili nie pojawić się przez kilka dni, ponieważ mieli pieniądze na bieżące potrzeby.

Inaczej rozumiany jest również czas. Jeśli ktoś umawia się na 10:00, może dopiero o tej godzinie napisać, że właśnie wyjeżdża na spotkanie. Dla Egipcjanina oznacza to, że jest punktualny, choć druga osoba czeka już na miejscu. Przy spotkaniach towarzyskich nawet dwugodzinne spóźnienie nie musi nikogo dziwić. Egipcjanie żartują też, że "minuta" oznacza co najmniej pięć minut, pięć minut oznacza dziesięć, a dziesięć minut może oznaczać godzinę. Na wakacjach ten brak pośpiechu bywa przyjemny. W codziennym życiu, gdy trzeba coś załatwić na konkretną godzinę, potrafi frustrować.

A.S.: Czy łatwo nawiązać w Egipcie znajomości? Jakie masz z tym doświadczenia?

P.S.: Egipcjanie są otwarci i łatwo nawiązują kontakt, szczególnie osoby pracujące w turystyce. Ja jednak utrzymywałem głównie relacje z Polakami. Miałem niewielkie, przede wszystkim męskie grono znajomych i to mi wystarczało. W Hurghadzie regularnie pojawiali się również moi znajomi z Polski, więc nie czułem się odcięty od towarzystwa.

A.S.: Czy, aby zamieszkać w Egipcie potrzebna jest dobra znajomość języka?

P.S.: W mieście mieszka sporo starszych Polaków, między innymi emerytów. Młodsi częściej wybierają Sharm el Sheikh lub Kair, gdzie życie jest bardziej nastawione na młodych. Do porozumienia nie zawsze potrzebny jest dobry angielski. Podstawowe słowa i gesty zwykle wystarczają, aby zrobić zakupy czy załatwić prostą sprawę. Dlatego Polacy czują się bardzo komfortowo w Egipcie.

A.S.: Jak wygląda życie towarzyskie kobiet i mężczyzn?

P.S.: Kobiety często spędzają czas we własnym gronie. Latem można je zobaczyć późnym wieczorem w kawiarniach albo podczas wspólnych spacerów. W ciągu dnia częściej wychodzą z rodziną. Samotny mężczyzna może podejść do grupy kobiet, ale jeśli kobieta jest z partnerem, obcy mężczyzna zwykle kieruje rozmowę właśnie do niego.

W restauracji kelner może przyjąć zamówienie kobiety za pośrednictwem jej partnera. Europejka może odebrać to jako ignorowanie, natomiast w lokalnej kulturze bywa to traktowane jako okazanie szacunku mężczyźnie i unikanie zbyt bezpośredniego kontaktu z jego partnerką. Dużo zależy od miejsca. W nowoczesnych dzielnicach Kairu granice te coraz bardziej się zacierają, a życie młodych ludzi przypomina europejskie.

A.S.: Co najbardziej lubisz w życiu w Egipcie?

P.S.: Uczucie wolności i pogodę. W tej pierwszej kwestii chodzi mi o codzienne poczucie, że każdy może żyć po swojemu. Ktoś chce sprzedawać gotowaną kukurydzę, więc rozstawia swoje stanowisko i zaczyna działać. Jeśli mam ochotę coś zrobić, po prostu to robię.

Podobała mi się także umiejętność cieszenia się małymi rzeczami oraz spokojniejsze tempo życia. W Polsce jesteśmy mocno skupieni na pracy. W Egipcie zobaczyłem więcej cierpliwości i mniej pośpiechu. Na początku dzięki temu sam znacznie mniej się stresowałem i zwolniłem tempo.

A.S.: A co było dla Ciebie najtrudniejsze w codziennym życiu w Egipcie?

P.S.: Śmieci na ulicach, chaotyczny ruch i ciągłe zaczepianie w miejscach nastawionych na turystów. W dzielnicach, w których mieszkałem i byłem już rozpoznawany, zdarzało się to rzadziej. W turystycznych częściach miasta potrafiło mnie to jednak bardzo irytować.

Trudne było także podejście do terminów i punktualności. Ktoś zapowiadał, że przyjdzie o 12:00, a o 12:38 dopiero wstawał albo odpisywał, że zaraz będzie. Dla niego nie stanowiło to problemu, że ktoś czeka i dostosowuje swój dzień pod konkretną sprawę lub wizytę. Mnie jako osobę przywiązaną do punktualności, bardzo to frustrowało.

Podobnie było z próbami zawyżania cen. Jeśli znałem rzeczywistą kwotę i czułem, że ktoś chce potraktować mnie jak nieświadomego turystę, rezygnowałem z zakupu i wybierałem innego sprzedawcę.

A.S.: Na koniec mam jeszcze jedno pytanie. Czego Europejczycy mogą nauczyć się od Egipcjan?

P.S.: Przede wszystkim cierpliwości i cieszenia się z małych rzeczy. Egipcjanie mają w sobie spokój, który na początku bardzo mi się podobał. Można usiąść, porozmawiać i nie kontrolować co chwilę zegarka. W Europie często jesteśmy przepracowani i trudno nam zwolnić.

Trzeba jednak znaleźć równowagę. To, co na początku zachwyca, po dłuższym czasie może zacząć przeszkadzać. Spokój może zmienić się w brak pośpiechu wtedy, gdy zależy nam na szybkim załatwieniu sprawy. Mimo to cierpliwość i większa radość z codzienności są czymś, co warto przywieźć z Egiptu.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Egipcie, zapraszamy do przeczytania naszych artykułów, m.in.:

Co warto zobaczyć w Egipcie? Top atrakcje

Ciekawostki o Egipcie



Agnieszka Słupecka
Agnieszka Słupecka
Z turystyką związana jest od zawsze. Kilkunastoletnie doświadczenie w branży sprawiło, że od kilku lat dzieli się swoimi podróżniczymi doznaniami i wiedzą w tekstach publikowanych on-line. Prywatnie jest osobą lubiącą aktywnie spędzać czas i próbować nowych aktywności, smaków i wyzwań. Zimą uwielbia wyjazdy narciarskie, a latem lubi być blisko wody i natury. Podczas swoich wyjazdów wakacyjnych ceni sobie komfort, niezależność oraz możliwość poznania miejsca, w którym wypoczywa. Na turystykę patrzy całościowo, czyli od planowania wyjazdu, aż do zakończenia podróży.