Ogłoszenie

Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.

Jak to w tej Barcy było ,czyli....Sagrada Familia ...na... citybreak-u;-)))

Przerwany
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Jak to w tej Barcy było ,czyli....Sagrada Familia ...na... citybreak-u;-)))

    Strach.
    Mocny i duży.....
    to nie przelewki....
    Algida grozi "żółtą kartką" ,ktoś inny śle złowieszcze sms-y.....
    więc....
    napiszę....jak to było

  • #2
    X(X(X(

    Komentarz


    • #3
      Momi, Ty mi tu "nie podskakuj" , .....bo kolacja mi się nie ułoży:P

      Komentarz


      • #4
        Momi ty nie za szybka jesteś ?
        Miałem nadzieję być pierwszy zgarnąć bilety i sprzedawać drożej !!!!

        Komentarz


        • #5
          no proszę,Tomek- Gdynia,....kolejny "kapitalistyczny" krwiopijca

          Komentarz


          • #6
            Ja to Kochany wszystko i wszystkich mam na oku....mi nic nie umknie.....

            Komentarz


            • #7
              Nie siadaj koło Momi. Ona pcha popcorn do uszu ....!!!

              Komentarz


              • #8
                A było to tak.....


                2012 miał być kryzysowy,....hmmm a może nadal jest .Nie wiem.Ocenię póżniej
                Więc skoro kryzys ,przez duże K....tak więc...tniemy gdzie możemy.....
                Odliczanka na "85" początkiem maja A.D.2012 ,wyglądała ubogo,ale mnie paluszki świżbiły....usiadłam tak więc do wyszukiwarki i.....upolowałam bileciki do Barcelony na długi weekend pażdziernikowo-listopadowy.
                ( wtedy jeszcze myślałam,że będzie to substytut za wakacje....ale,że Matka Boska pieniężna była łaskawa i pozwoliła nam w między czasie z Majorki skorzystać.....,przeca z tego powodu nie będziemy z Barcy rezygnować ...):P
                Jako,że W.Ś.wypadało w czwartek,więc urwanie dzieciaczków ze szkoły na 3 dni,nie stanowiło większego problemu.
                Easyjest oferował bileciki za.....200 eur (tu) za kombinację 2+2 za 6 dni ,z wylotem z Berlina.
                Żal nie skorzystać - wykonałam telefon do przyjaciółki,namówiłam ,zabukowałam i .....wpisałam się na odliczankę(tu)

                Gaudi nas oczekiwał....

                Komentarz


                • #9
                  Daga

                  Komentarz


                  • #10
                    Tak więc,29.X staneliśmy na ziemi barcelońskiej.
                    Easyjest spisał się "książkowo",dowiózł na czas,całych i w komplecie,w dodatku nasze walizy również.
                    Jako,że lokal pobytowy zarezerwowaliśmy sobie na bookingu,zdaliśmy się się na "łaskę" komunikacji miejskiej,zwanej Taxi
                    Kurs z lotniska do centrum ,kosztował nas 26 eur a naszych znajomych 30....nie wiem skąd ta różnica....może jechali lepszą furą
                    Mimo tych "rozbieżności" dotarliśmy póżnym popołudniem ( lub wczesnym wieczorkiem ,jak kto woli ) to apartamentów....
                    http://www.booking.com/hotel/es/alcam-hercules.pl.html
                    ooo...właśnie tutaj,gdzie wskazuje link.

                    Wszystko się zgadzało.Prawie 100 m2 do naszej dyspozycji,czyli 4 dorosłych i 4 dzieciaków.
                    Duży salon,3 sypialnie,2 łazienki,1 kuchnia.....i market po drugiej stronie ulicy.
                    Tak więc rozpoczeliśmy zycie.....Sagrady Famili.....po hiszpańsku
                    ( ps. SF - święta rodzina,....może nie za bardzo świeta...ale rodzina na pewno )
                    ( ps.II do autentycznego zabytku Sagrady mieliśmy.....200 metrów i codziennie,idąc do stacji metra o tej samej nazwie,mijalismy to największe dzieło Gaudiego... )

                    Komentarz


                    • #11
                      To ja tez bardzo chetnie poslucham i pooglądam (:P)(:P)(:P)

                      Komentarz


                      • #12
                        :P I ja :P

                        Komentarz


                        • #13
                          No to wracamy do Barcelony

                          Komentarz


                          • #14
                            Skoro dotarliśmy ....
                            ( uwcześnie dzwoniąc do właściciela,że JESTEŚMY ,ale Prezes nie zakumał,czy przyjedzie za 4 ,czy za 14 czy za 40 minut 8-) ).....ale udało się nam otrzymać klucze i porzucić walizy.
                            Pierwszy kierunek jaki obraliśmy to....najbliższy Tapas bar,bo EasyJet jako lowcostow linia nie oferuje cateringu na pokładzie ( wróć....oferuje....ale hmmm powiedzmy,że średnio zjadliwy i w dodatku odpłatnie )
                            Tak więc "wylądowaliśmy" w objęciach Gaudiego i...to ...dosłownie....bo tak zwał się ów Tapasik
                            W ruch poszły krewet,kalmari,małże i ....inne pizze dla "czildrenów" ,zapijane Don Miguelem i ....Sangrijką
                            Echhhhh.....ta hiszpańska gościnność.....trzeba było poprawić jeszcze deserami i małą esspresso....a póżniej...jakoś wytoczyć się za stołu.....
                            Ta uczta obżarstwa dla 8 os.kosztowała nas....120 eur....czyli całkiem ....przyzwoicie(tu)

                            Ja stwierdziłam,że tak udanego wieczoru szkoda kończyć....położeniem się w "bety" i ....wymsknełam się razem ze Starszą na ....nocne podziwianie ....Sagrady Famili....,skoro mam ją "pod bokiem" to aż żal nie skorzystać



















                            Komentarz


                            • #15
                              To najbardziej znane dzieło Gaudiego zrobiło na mnie mnie oszałamiające wrażenie ( a może,to ten "stan nirwany" po urżnięciu się sangrią o którym wspominał Tomek )
                              Nie wiem.
                              Bynajmniej na kolejny dzień,bezapelacyjnje zarządziłam,że od rana ,cała ekipą uderzamy właśnie tam.
                              Hmmm i tu "nastał problem".
                              Bo "rano" dla mnie,nie oznacza" rana" dla reszty.
                              W myśl demokratycznej zasady,że są wakacje i każdy robi to na co ma ochotę.....napotkałam na opór.I to całkiem spory.Tak więc "rano" zakończyło się wyjście w komplecie około .....południa.
                              Mimo dystansu 200 m,jaki nas dzielił od SF,.kolejka jaką zobaczyłam ,oczekującą na zakup biletów do wejścia ,"zabiła mnie":.
                              Nie było innej rady ,jak "odpuścić" i......obrać SF za cel na inny "poranek"
                              ( i tak z koleżanką uczyniłyśmy,stawiając się same "bez ogonów" o....8.00 rano pod kasami,kolejnego dzionka,dzięki czemu,prawie przy zerowej asyście innych zwiedzających udało mi się i jej ( tej mojej psiapsółce ) oblukać to zacne miejsce )

                              A o to ogólnie "zniechęcenie " ekipy.....





                              i mina Mery pt."musimy TU ?"

                              Komentarz

                              Trwa
                              X