Ogłoszenie

Przerwany
Nie masz jeszcze żadnego powiadomienia.

Polak zabity na lotnisku w Vancouver - film

Przerwany
X
 
  • Filtruj
  • Czas
  • Pokaż
Wyczyść wszystko
nowe posty

  • Polak zabity na lotnisku w Vancouver - film

    Witam, chciałem poruszyć temat zabójstwa Polaka prze policjantów na lotnisku Vancouver. Chory człowiek porażony 3 razy paralizatorem zginął z powodu bezmyślnych policjantów. Zgubił się na lotnisku, a po 9 godzinach dopiero się ktoś nim zainteresował!!! Z powodu nieznajomości języka nie mógł się dogadać na lotnisku. Cała scena, łącznie ze śmiertelnym porażeniem została zarejestrowana na filmie. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć film, znajduje się ona na forum o biletach lotniczych www.AirCafe.pl Forum [%sig%]

  • #2
    Polish immigrant Robert Dziekanski being tasered and allegedly killed by police at Vancouver IA
    Victoria resident Paul Pritchard took this video footage of Polish immigrant Robert Dziekanski being tasered and allegedlykilled by police at Vancouver International Airport on Oct. 14, 2007.

    http://www.liveleak.com/view?i=936_1195094875

    TYLKO DLA DOROSŁYCH!

    Komentarz


    • #3
      Welcome to Canada Jeden z nich, sierżant Pierre Lemaitre, zeznał że policjanci, a trzech ich było, zostali wezwani przez służbę porządkową lotniska aby uspokoić irracjonalnie zachowującego się mężczyznę który popychając, jak każdy inny zresztą pasażer, wózek z bagażem zachowywał się niezbyt normalnie gdyż obijał się o mijane po drodze szklane sciany, krzyczał coś w dziwnym i niezrozumiałym języku a gdy mijał stanowisko z komputerem zrzucił go na ziemię jak również rzucał w różnych kierunkach stojącymi tam krzesłami. Zachowanie Roberta Dziekańskiego wydawało się, jak stwierdził sierżant Lemaitre niezrozumiałe, dodając inteligentnie że ofiara wołała głośno po hiszpańsku „policia, policia” co wydało się trzem zawołanym na pomoc „Mounties” na tyle niebezpieczne że zdecydowali się użyć „elektro-szokera”. I faktycznie, nikt widzący policję nie ryczy głośno „policja”, ze szczęścia nawet. Chyba że ich nie rozpoznaje i wzywa pomocy. Na to jednak trzech „królewskich konnych” nie wpadło. Po zaaplikowaniu 50,000 Voltów ofiara upadła na ziemię nie straciła jednak przytomności lecz konwulsyjnie kopiąc nogami usiłowała wydrzeć się z rąk przytrzymujących ją trzech policjantów, którzy jako trenowani fachowcy, w końcu zdołali założyć jej kajdanki i wezwać pomoc medyczną. Sierżant Lemaitre stwierdził również że ofiara zlana była potem a z jej zachowania można było wywnioskować że znajdowała się pod wpływem narkotyków lub miała jakiś poważny problem zdrowotny. Na to też „królewscy konni” nie wpadli że jak ktoś ma problemy ze zdrowiem to być może elektryczny szok może wydawać się niewskazany. Potwierdzają to statystyki, w ostatnich czterech latach skutkiem uspokajania „taserem” oddało ducha 16-tu Kanadyjczyków w tym 6-ciu w Kolumbii Brytyjskiej. Stwierdzono jednakże że w większości przypadków w grę wchodziły narkotyki i te wraz z "taserem" tworzyły śmiertelną mieszankę. Druga sprawa że osobnika, który spędził ostatnie 16 godzin w samolocie trudno podejrzewać o konsumpcję jakichkolwiek środków narkotycznych czy nawet nadmiernej ilości alkoholu, co więcej Robert Dziekański miał za sobą przejście przez punkt kontroli celnej i rozmowę z urzędnikiem emigracyjnym a ten gdyby zauważył nawet lekko odbiegające od normy zachowanie prezentującego paszport i wizę wjazdową obywatela obcego państwa natychmiast nacisnąłby guzik pod pulpitem. Biorąc powyższe pod uwagę i dodając stan zachwianej równowagi psychicznej i stressu w któRym znajduje się większość pasażerów po spędzeniu kilkunastu godzin wciśniętymi będąc w siedzenie zaprojektowane dla większego krasnoludka, policjanci pełniący służbę na lotniskach powinni być uczuleni na fakt że nienormalne zachowanie opuszczających samolot może oznaczać poważne problemy zdrowotne. Nie zmienia to faktu że nawet najbardziej zestresowany pasażer nie powinien przejawiać swego nastroju wyżywając się na komputerze i krzesłach będących własnością lotniska. Do tego momentu wszystko wskazuje na to że, zgodnie przynajmniej ze słowami sierżanta Lemaitre, akcja uspokajania Roberta Dziekańskiego odbywała się, można rzec, zgodnie z opracowaną dla podobnych okoliczności instrukcją obsługi „tasera”. Sierżant Lemaitre dodał że policjanci brali pod uwagę użycie tzw. „pepper spray” lub starej poczciwej pały, doszli jednak do wniosku że spray mógłby być szkodliwy dla pozostałych pasażerów a traktowanie kogoś pałą wygląda dość nieestetycznie i mogłoby wzbudzić niepochlebne komentarze wśród przypadkowych obserwatorów, co mogłoby mieć wpływ na międzynarodową nawet reputację tak bardzo szanowanego obrońcy prawa jakim jest kanadyjska RCMP. „Mounties” mieli jednak małego pecha. Dnia 16 Października CBS News opublikowało zeznanie naocznego świadka całego zajścia. Osobniczka płci żeńskiej Sima Ashrafinia, z nazwiska można sądzić również emigrantka, tyle że jeszcze żywa, nie tylko widziała co się stało ale uwieczniła całą scenę na swym telefonie komórkowym. Według niej Robert Dziekański potraktowany został „taserem” aż cztery razy, trzeci i czwarty raz dokładnie w tym samym czasie. Co może oznaczać że w pewnym momencie jego ciału dostarczono ładunek 100,000 Voltów. Nic dziwnego że po upadku kopał nogami, a może nie powinien, tyle dostaje bowiem siedzący na krześle elektrycznym. Pani Ashrafinia dodała że Robert Dziekański nie wydawał jej się niebezpieczny dla otoczenia. Co więcej zaoferowała podzielić się swoimi obserwacjami z uczestniczącymi w akcji „królewskimi konnymi” jednak żaden z nich nie wykazał wystarczającego zainteresowania. Podzieliła się więc tym co widziała z Canadian Press. Sprawa tymczasem zaczęł nabierać rozgłosu. W Poniedziałek, 16 Października RCMP podało, że być może Robert Dziekański był pod wpływem rzadko spotykanej dolegliwości o nazwie „excited delirum” co można by określic lakonicznie że po prostu „wariował ze szczęścia”. Najprawdopodobniej z powodu że postawił swą nogę na kanadyjskiej "ziemi obiecanej". „Excited delirium” zdaniem policji może spowodować również zakłócenie akcji serca a nawet śmierć. Jeżeli policjanci wiedzieli że przypadłość taka może dotykać pasażerów linii lotniczych oznacza to że ich zdaniem „taser” był na tąże dolegliwość uznanym antidotum. Jeżeli nawet tak było to czterokrotne aplikowanie szoku elektrycznego zdecydowanie nie spełniło roli powszechnie znanego w medycynie aparatu do pobudzania pracy serca. Na zwłokach ofiary dokonano autopsji i póki co, jak stwierdził Assistant-deputy Chief Coroner Jeff Dolan w ciele Roberta Dziekańskiego nie znaleziono absolutnie żadnych anomalii świadczących o jakichkolwiek schorzeniach. Końcowa diagnoza będzie wydana po zakończeniu badań toksykologicznych i mikroskopowych. Jeżeli i te nic nie wykażą będzie to dowodem że Polak Robert Dziekański został zabity przez nadgorliwych funkcjonariuszy Królewskiej Kanadyjskiej Konnej Policji. Być może należałoby życzyć aby czasami była ona mniej „konna” a bardziej LUDZKA. Napisał: Colas Bregnon

      Komentarz

      Trwa
      X