Chcesz wyjechać do tego hotelu? Sprawdź oferty!
Szerokie piaszczyste plaże z łagodnym zejściem do morza
Największy port Albanii z bogatą historią i zabytkami
Doskonała baza wypadowa do zwiedzania całej Albanii - blisko Tirany i głównych atrakcji
Świeże owoce morza, ryby, lokalne wina i tradycyjne albańskie dania
Dogodne położenie w sercu kurortu. Blisko sklep spożywczy, plaża i deptak, kantory i wypożyczalnie aut. Hotel bardzo przeciętny, raczej słabe 3*, niż 4. Malutki basen zewnętrzny na podwórku studni, w kwietniu pozbawiony wody, leżaków etc. Nieduży bezpłatny hotelowy parking. Beznadziejne śniadania. Naprawdę beznadziejne. Woda w termosach ciepła, nie wrzątek, więc herbata się nie zaparzała, a poza tym skoro woda nie była przegotowana strach myśleć o tym, co w niej żyło. W pokoju nie ma zestawy do jawy/herbaty, ale kupiłam własny czajnik i chodziłam do jadalni z gotowym kubkiem herbaty. Niestety, dostałam od kelnerek ochrzan za wynoszenie poza jadalnię herbacianych saszetek. Duża łazienka, nawet z bidetem, do której wstawiono zdezelowaną, strasznie starą i na pewno niegdyś prestiżową kabinę prysznicową, taką z lat dwutysięcznych powiedzmy. Zabawne to było. Balkon ze stolikiem i 2 krzesłami. Wygodny. Mój wychodził na opróżniony z wody basen i ścianę budynku na przeciwko, a poza tym przez cały czas był na nim cień, więc nie spedzałam tam czasu, ale pewnie można trafić lepiej. Pokój był codziennie sprzątany, ręczniki wymieniano. Ogólnie wybierając ten hotel należy nastawić się na zwiedzanie, bo sam obiekt nie zachęca do dłuższego przebywania w nim.
To był niedrogi wyjazd, więc nie spodziewałam się cudów. Zalety? Nie było robactwa, sprzątano, jedliśmy na mieście, więc nie umarliśmy z głodu. Nikt mi nic nie ukradł, a obiekt się nie zawalił.
To nie są 4*, dyskutowałabym nawet, czy 3.
WSZYSTKO BYŁO OK. POKÓJ Z BALKONEM, MOŻNA OPALAĆ SIĘ OD RANA. ŁAZIENKA PRZESTRONNA
BLISKO MORZA, RESTAURACJA NA MIEJSCU, SKLEPY I INNE PUNKTY GASTRONOMICZNE W POBLIŻU
-
Hotel super zlokalizowany, w bardziej turystycznej części Durres. W okolicy piękna promenada przy plaży do spacerowania. Plaża piaszczysta. Podczas naszego pobytu plaża była prawie pusta, bez leżaków. Pokój był bardzo fajny, duże łóżko. Ładna i duża łazienka z oknem i prysznicem. Bardzo smaczne jedzenie. Duży wybór. Jedynie na ogłoszeniu była informacja, że w hotelu znajdują się rowery natomiast ich nie było. Z basenu nie korzystaliśmy, bo jeszcze nie był dostępny. Obok hotelu jest zlokalizowany przystanek autobusowy, którym można dojechać do centrum Durres. My byliśmy bardzo zadowoleni i chętnie wrócimy. Obsługa bardzo chętna do pomocy. Przewoźnicy wycieczek fakultatywnych odbierali nas z hotelu. Obok cukiernia Pelikan, do której koniecznie trzeba zajrzeć
Ogromną zaletą hotelu jest lokalizacja! Pyszne jedzenie
Jeden ekspres do kawy - nie była zbyt smaczna.
Hotel spoko, trochę daleko od plaży , widok na inne budynki, na ciemną ulicę
Codzienne sprzatanie , miła obsługa
Brudne firany, brak leżaków na plazy mimo że już się ociepliło
Uważam że pokój był bardzo fajny, szkoda jednak że była jedna kołdra
Pani z recepcji
To samo na śniadaniach brak bufetu
Bardzo dobry polecam czysto fajna silownia miła obsluga
Hotel całościowo przyjemny, w dobrej lokalizacji. Wokół dużo knajpek, sklepików, blisko przystanek autobusowy. Pokoje sprzątane codziennie. Jedyne co to kabina prysznicowa w łazience do remontu. Śniadania w porządku, w cenie noclegu.
Hotel bardzo zadbany z doskonałą lokalizacją. Restauracja, bar, duży holl, basen. Jest też siłownia, ale sprzęty poniszczone i bardzo brudno. Korzystaliśmy tylko z bieżni, bo nie trzeba jej było dotykać. Siłownia to było najbrudniejsze miejsce w hotelu. Taka rupieciarnia z materacami, żelazkiem itp.
Czysta, blisko do głównej ulicy tętniącej życiem, do plaży. Bardzo miła obsługa. Parking dozorowany. Czy bym wybrała ten hotel ponownie? Za takie pieniądze tak!!!, tylko bez wyżywienia.
Śniadania. Każdego dnia talerz z podobnym zestawem. Nie było wyboru, dostawaliśmy gotowy zestaw. Nic ciekawego. Do tego szklanka herbaty lub kawy. W państwie z mnogością pomarańczy i oliwek, to aż dziwne, że nie dane nam było ani razu.