W wybranej destynacji mamy wiele świetnych hoteli. Wybierz, kiedy chcesz jechać i sprawdź nasze propozycje.
Rejsy łodzią do wysp Phi Phi i Railay Beach
Zachody słońca nad wapiennymi klifami i morzem
Uliczne stoiska z tajską kuchnią i owocami tropikalnymi
Możliwość uprawiania kajakarstwa i snorkelingu
Są takie miejsca, z których wyjeżdża się z walizką pełną rzeczy, ale przede wszystkim z głową pełną wspomnień. A są też takie, z których wyjeżdża się z poczuciem, że zostawiło się tam kawałek swojego serca. Dla mnie właśnie takim miejscem był Aonang Silver Orchid Resort w Ao Nang. Krabi od pierwszej chwili zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Z jednej strony ciepłe, turkusowe morze, palmy, egzotyczna roślinność i zapach Tajlandii, a z drugiej monumentalne wapienne góry wyrastające niemal wszędzie wokół. To właśnie ten niezwykły krajobraz sprawiał, że co chwilę zatrzymywałam się tylko po to, żeby popatrzeć. Aonang Silver Orchid Resort okazał się idealnym miejscem na wakacyjny odpoczynek. Położony w spokojniejszej części Ao Nang, a jednocześnie blisko centrum, pozwalał połączyć ciszę i relaks z łatwym dostępem do restauracji, sklepików, barów i całego tętniącego życiem Ao Nang. Największym hitem hotelu był dla mnie jednak basen. Góry, palmy, tropikalna zieleń i woda tworzyły widok jak z pocztówki. Siedząc przy basenie, można było patrzeć na monumentalne skały Krabi i przez chwilę zupełnie zapomnieć o całym świecie. To był jeden z tych widoków, które aż proszą się o zdjęcie, choć żadne zdjęcie nie jest w stanie oddać tego, jak wyglądało to na żywo. A do tego bar przy basenie! Gorące tajskie powietrze, chłodna woda, palmy, góry w tle i możliwość zamówienia czegoś bez opuszczania basenowej strefy. Dla mnie absolutna definicja wakacyjnego klimatu. Pokoje były czyste i zadbane, co podczas podróży jest dla mnie bardzo ważne. Po całym dniu zwiedzania przyjemnie było wracać do uporządkowanego i komfortowego miejsca. Ogromnym plusem byli również ludzie. Obsługa była niezwykle miła, uśmiechnięta i pomocna. To właśnie takie drobne gesty sprawiają, że hotel staje się czymś więcej niż tylko miejscem do spania. No i śniadania! Jadłam w hotelu tylko śniadania, ale zapamiętam je na długo. Były przepyszne i różnorodne. Można było spokojnie rozpocząć dzień, wybierając coś dla siebie, a przy okazji spróbować smaków, które przypominały, że naprawdę jesteśmy w Tajlandii. Śniadanie stało się naszym małym wakacyjnym rytuałem. Ogromnym atutem była też lokalizacja. Ao Nang jest świetną bazą wypadową do odkrywania Krabi. Można wybrać się na Railay i Phra Nang, popłynąć na słynne Four Islands, odkrywać Poda Island, Chicken Island czy Tup Island, wybrać się na Hong Islands albo dalej na Phi Phi Islands i Maya Bay. Dla miłośników natury czekają Emerald Pool, gorące źródła, tropikalna dżungla i słynna Tiger Cave Temple. I właśnie tę różnorodność pokochałam w Krabi najbardziej. Jednego dnia można spędzić czas na rajskiej wyspie, kolejnego odkrywać dżunglę i świątynie, a później wrócić do hotelu, wskoczyć do basenu, zamówić coś przy barze i patrzeć na góry. Wieczorami Ao Nang miało zupełnie inny klimat. Kolorowe światła, restauracje, zapach tajskiego jedzenia, muzyka, sklepiki i ludzie z całego świata. A ponad tym wszystkim cały czas te charakterystyczne wapienne skały. Nawet zwykły spacer był tutaj małą przygodą. Najbardziej lubiłam moment powrotu do hotelu po całym dniu. Człowiek był zmęczony, pełen wrażeń, a jednocześnie chciał jeszcze chwilę zostać przy basenie. Woda, palmy, ciepłe powietrze i góry w tle sprawiały, że można było całkowicie odciąć się od codzienności. Nie zapamiętuję hoteli przez złote klamki czy ogromne lobby. Zapamiętuję je przez emocje. Przez widoki, zapachy, smaki i małe chwile, które później wracają w pamięci. Aonang Silver Orchid Resort dał mi ich naprawdę mnóstwo. Kiedy myślę o tym miejscu, widzę przede wszystkim zielone palmy, ogromne góry, błękitną wodę hotelowego basenu, bar przy basenie i poranki rozpoczynane od pysznego śniadania. Pamiętam uśmiechy przemiłej obsługi i to cudowne uczucie, że jestem bardzo daleko od codzienności i właśnie tego potrzebowałam. Krabi zostawiło we mnie ogromny niedosyt kolejnych wysp, plaż, zachodów słońca i przygód. A Aonang Silver Orchid Resort stał się piękną częścią tego wspomnienia. Czasami hotel jest tylko hotelem, a czasami staje się częścią historii, którą wspomina się później z ogromnym uśmiechem. Dla mnie Aonang Silver Orchid Resort zdecydowanie stał się częścią tej historii. ❤️ Krabi, mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.
Basen z widokiem na góry, bar przy basenie, piękne tropikalne otoczenie, palmy i bujna zieleń, malownicze widoki na wapienne skały, czyste i zadbane pokoje, przepyszne i różnorodne śniadania, bardzo miła i pomocna obsługa, spokojna okolica, bliskość centrum Ao Nang, dogodna baza wypadowa do atrakcji Krabi, przyjemna atmosfera, komfortowy wypoczynek, piękne otoczenie hotelu, świetne miejsce na relaks i zwiedzanie.
Brak